3 paždziernika 2008 - 14:31
Jonathan Littell - "Łaskawe”
Wydawnictwo Literackie
Tę książkę trzeba przeczytać. Jeszcze zanim ukazała się na księgarskich półkach (premiera dziś, 3 października), rozpętała dyskusję i kontrowersje. W Teatrze Narodowym w Warszawie odbył się we wrześniu panel, z którego dyskutanci wyszli niepojednani. Bo też, jak pisać o okrucieństwach wojny, żeby nie budzić emocji? Książka Jonathana Littella została przecież okrzyknięta największą literacką sensacją ostatnich lat.
Były oficer SS wspomina wojnę, życie na okupowanych trenach i froncie wschodnim.
"Nie żałuję niczego; taką miałem pracę i już” - stwierdza bohater. Grozę budzi jego dystans, a może cynizm. Obrazy, które tkwią w naszej historycznej podświadomości nie były aż tak porażające jak te, które kreśli przed nami oficer Maximilian Aue. To przecież bohater wykształcony, wielbiciel dobrej muzyki, miłośnik pięknej literatury. Wplątany w machinę wojenną maluje apokaliptyczny obraz zagłady, cierpienia, nienawiści. Jednak ten ból i to zło zadaje on, jego koledzy, podwładni i przełożeni.
Można zadawać sobie takie pytanie: na ile winien jest system? Jednak można zadać inne: co wtedy mógł, a co musiał zrobić człowiek? Czy w tym strasznym czasie, kiedy niemowlęce głowy rozbijano o drzewo, a człowiek - jak obliczył bohater książki - był zabijany co 4,6 sekundy, można było uniknąć zdziczenia. Albo cynizmu?
Czytając te książkę odkłada się ją na chwilę, na dłużej, bo trzeba odpocząć od tych obrazów i panoramy zagłady. A później znów łapczywie się ją czyta i zadaje pytanie: jaką miarą osądzić narratora?
Forum
- Na razie brak komentarzy, twój może być pierwszy.

video
foto