Jesteś tu: Strona główna Magazyn Artykuł

Emigranci czekają za drzwiami

Dodano: 5 grudnia 2008, 0:01 Autor:

Deptak główny w Patras.

Deptak główny w Patras. (fot. Agnieszka Mazuś)

Malownicza stolica greckiego Peloponezu. Ogromny port, który od wieków pełni rolę "bramy do Europy”. Dom wielu Greków, Albańczyków, Nigeryjczyków. Miasto, w którym funkcjonuje 14 konsulatów różnych państw i gdzie największym problemem są nielegalni emigranci. Ciężko byłoby znaleźć lepsze miejsce do rozmowy o uchodźcach.

Na konferencję do Patras (27-29 listopad 2008) przyjechali dziennikarze, pracownicy urzędów miejskich, przedstawiciele Rady Europy - 60 osób z 12 miast połączonych programem "Intercultural cities”.

Patras to trzecie pod względem wielkości miasto w Grecji. Liczy około 200 tys. mieszkańców.

Patras to trzecie pod względem wielkości miasto w Grecji. Liczy około 200 tys. mieszkańców. (fot. Agnieszka Mazuś)

Trzy dni oglądaliśmy wstrząsające filmy, dyskutowaliśmy, stawialiśmy pytania i szukaliśmy na nie odpowiedzi. Wniosek? Żaden kraj nie czeka na emigrantów, ale oni i tak przybędą. Możemy udawać, że problem nas nie dotyczy, że jest schowany głęboko za drutem kolczastym ośrodka dla uchodźców, ale daleko nie uciekniemy. Migranci to coraz większy odsetek mieszkańców europejskich miast.

Trzydzieści lat "nicnierobienia"

Patras zna problem nie od dziś. Od 30 lat odpowiednie służby "opiekują się” tymi, którzy mieli dość pieniędzy lub szczęścia by szczęśliwie dopłynąć do brzegu.

- Przez te wszystkie lata nie traktowaliśmy ich najlepiej. Teraz to się zmienia. Choć nadal są ludzie, dla których emigranci nie mają w Patras racji bytu - mówił podczas swojego wystąpienia Panos Sombolos, president of ESHEA.

- Dlaczego nadal nie wiemy co robić? Nie mamy rozwiązania? - pytał Constatinos Magnis, wydawca z dziennika "Peleponnisos”. - Bo przez wiele lat wcale o tym nie rozmawialiśmy. Afgańczycy sobie przyjeżdżali, a my nie robiliśmy nic.

W 2006 roku Patras było Europejską Stolicą Kultury.

W 2006 roku Patras było Europejską Stolicą Kultury. (fot. Agnieszka Mazuś)

Stratus Balaskas, korespondent renomowanego ateńskiego dziennika najpierw pokazał film. Przez kilkanaście minut obserwowaliśmy amatorskie nagranie wideo, na którym rodzina uchodźców by dostać się do Europy korzysta z pomocy przemytników.

Wystraszeni, obejmując się wzajemnie, kulą się na pokładzie łodzi motorowej. Do burty przywiązany jest ponton - na wypadek gdyby coś poszło nie tak i trzeba się szybko pozbyć "pasażerów”.

Bohaterowie filmu płynęli na Lesbos. Statystyki tej wyspy są przerażające.

- 300 emigrantów dziennie, 12 tys. w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy, każdy z nich płaci przemytnikom po 3 tys. euro - wylicza Balaskas. Pokazał też zdjęcia: plaże pełne szczątek łodzi i pontonów, stara fabryka zamieniona na host center, gdzie kilkaset osób ma dyspozycji jedną toaletę, a pracownicy noszą na twarzach maski, pola zamienione na cmentarze pełne bezimiennych grobów.

Mało? Kto chciał mógł sam odwiedzić obóz uchodźców w Patrze. To nie była miła wycieczka. Po powrocie dostało się władzom.

- Dlaczego pozwalacie by środku miasta istniało siedlisko wszelkich chorób? By ludzie żyli jak zwierzęta, w brudzie i bez toalet? - pytała Milica Pesic z Media Diversity Instutute. - Są tu dziennikarze z Lublina. Zapytajcie ich, jak to wygląda w ich mieście. Tam uchodźcy żyją jak ludzie.

12 miast, które bierze udział w programie "Intercultural cities”.

12 miast, które bierze udział w programie "Intercultural cities”. (fot. Agnieszka Mazuś)

Mówić (i pisać) czy milczeć?

Wielokrotnie temat zahaczał o lokalne media. Wiele razy padało pytanie o rolę jaką pełnią lub powinny pełnić. Długo dyskutowaliśmy o tym, jakich słów używać pisząc o emigrantach, a jakich zawsze się wystrzegać. Czy "Cygan okradł sklep”, czy też "20-letni mężczyzna włamał się do spożywczego”. Jak zawsze, nie zabrakło przykładów z życia.

Karyn Bennett-Lund jest czarną afroamerykanką z Nowego Jorku. Od kilku lat mieszka w Oslo. W norweskiej telewizji ma swój program - rodzaj talk show, w którym rozmawia ze swoimi gośćmi na różne, kontrowersyjne tematy.

- Ludzie oceniają cię po kolorze skóry, po tym jak się ubierasz, jaką religię wyznajesz. Zdarza mi się, że w sklepie ktoś mnie zaczepia i gratuluje dobrego programu "mimo, że nie jestem stąd” - mówi Karyn.

Plansza, która konferencji "Media i migranci. Welcome or farewell?" przedstawiała Lublin.

Plansza, która konferencji "Media i migranci. Welcome or farewell?" przedstawiała Lublin. (fot. Agnieszka Mazuś)

Dziennikarka ze Szwecji pokazała projekt, nad którym pracowała kilka lat. Kilkadziesiąt dużych (6 tys. znaków) reportaży. Każdy o emigrancie pochodzącym z innego miejsca na świecie. Publikacjom towarzyszyły krótkie audycje na ten sam temat w lokalnym radiu i wystawa zdjęć. Na koniec wszystko znalazło się w grubej, ładnie wydanej książce.

Berliner Zeitung przez jakiś czas ukazywał się z wkładką - kilka stron gazety po turecku.

W Paryżu, kilka lat temu, gdy na przedmieściach miasta płonęły samochody ruszył rodzaj bloga, gdzie miejsce dla siebie znaleźli dziennikarze, eksperci i ci najbardziej zainteresowani - emigranci rozczarowani życiem na "ziemi obiecanej”. Blog do dziś cieszy się ogromnym podowodzeniem. a konflikt udało się załagodzić.

Swoje 5 minut na konferecji mieli też przedstawiciele naszych wschodnich sąsiadów - Melitopolu na Ukrainie i Iżewska w Federacji Rosyjskiej. I jakże inne podejście do problemu emigracji! W Idżewsku mieszkają dziś przedstawiciele 132 narodowości. Wspólnie organizują festyny i koncerty, a narodowe tradycje i obyczaje pielęgnują w miejscowym domu kultury. Słowem - prawdziwa sielanka.

Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Czarno-biały lot nad krwawą przeszłością

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 81 46 26 800

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 2231337

Napisz na Skype: interwencje

Serwisy społecznościowe

Dziennik Wschodni jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.dziennikwschodni.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.