dodano: 22 grudnia 2009, 19:35
Petarda urwała mu dłoń (wideo)
Miłosz Bednarczyk
Z urwaną dłonią, uszkodzonym kciukiem drugiej ręki i raną w piersi trafił do szpitala 30-letni lublinian. Policjanci podejrzewają, że po pijanemu odpalił petardę w garażu.
Trzeba pamiętać, że nie każdy palec czy rękę, mimo najszczerszych chęci i umiejętności jesteśmy w stanie przyszyć – mówi dr Agnieszka Mikuła-Mazurkiewicz, ordynator oddziału ratunkowego, gdzie trafił pacjent
(Fot. Maciej Kaczanowski)
Ważne
• petard powinni używać tylko dorośli• nie wolno używać materiałów pirotechnicznych w pomieszczeniach
• nie odpalajmy fajerwerków z balkonów i nigdy nie róbmy tego w stronę ludzi, samochodów lub zabudowań
Karetka zabrała mężczyznę do szpitala przy ul. Staszica w Lublinie w nocy z poniedziałku na wtorek. Mirosław M. przeszedł kilkugodzinną operację. Wybuch petardy był tak silny, że urwał mu prawą dłoń i uszkodził kciuk lewej. Lekarz stwierdził także obecność ciała obcego w klatce piersiowej.
– Jest w ciężkim stanie. Ma poważne obrażenia obu kończyn górnych – mówi dr Agnieszka Mikuła-Mazurkiewicz, ordynator oddziału ratunkowego, gdzie wczoraj przebywał pacjent.
– Żona 30-latka powiedziała policjantom, że jej mąż przed północą był w garażu. Nie wiedziała, co tam robił – tłumaczy st. sierż. Anna Smarzak z lubelskiej policji. – Zaznaczyła jednak, że przed wypadkiem mógł pić alkohol.
– A przy połączeniu fajerwerków z alkoholem o tragedię nietrudno – przestrzega Marek Baprawski, chirurg z Lublina.
– Po wybuchu wytwarza się wysoka temperatura, która może powodować oparzenia. W skórę wbijają się kawałki substancji z petardy i opakowania. Siła wybuchu uszkadza skórę, mięśnie, czasem kości. Może dojść do urwania palców, a nawet ręki – tłumaczy chirurg.
Od poniedziałku obowiązuje rozporządzenie wojewody lubelskiego, zabraniające używania wyrobów pirotechnicznych w miejscach publicznych do 31 stycznia 2010 r. (z wyjątkiem 31 grudnia i 1 stycznia). Podobny zakaz obowiązuje co roku. I zawsze towarzyszy mu kanonada eksplodujących petard. Potwierdza to Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu.
– Pracuję w straży kilkanaście lat. W tym czasie udało się udaremnić dwa albo trzy przypadki nielegalnego odpalenia ładunku. Bo jak upilnować kogoś, kto rzuci petardę zza rogu – pyta Gramatyka.
W ub. roku nie zatrzymaliśmy nikogo za łamanie tego zakazu – dodaje nadkom. Artur Marczuk z policji w Lubartowie. – Ale patrole są na ulicach. Jednak większość osób odpala ładunki na własnych posesjach.
Policjanci i strażnicy miejscy rozpoczęli kontrole miejsc, w których można kupić petardy. Sprawdzają m.in. czy fajerwerki są sprzedawane nieletnim. Handlowcom grozi za to grzywna, a nawet 2 lata więzienia.
Tymczasem fajerwerkowe szaleństwo dopiero przed nami. – Zwykle w czasie świąt trafia do nas kilku pacjentów z urazami po odpalaniu petard – mówi dr Mikuła-Mazurkiewicz. – W sylwestra nawet kilkunastu.
Tadeusz Maciejka, który od 15 lat sprzedaje sztuczne ognie radzi, aby zawsze czytać instrukcję obsługi. – Wtedy będziemy wiedzieli, jak należy podpalać lont, na jak daleko się oddalić od petardy, na co szczególnie uważać. (tom)
Przeczytaj więcej
- Petarda zdemolowała drzwi garażu (12-05-2010)
- Szczecin: Wybuch w bloku w centrum miasta, pięć osób rannych (30-01-2010)
- Radom: W bloku wybuchł gaz, część mieszkańców w szpitalu (27-12-2009)
- Jak policja bandaż zalała ketchupem i upozorowała urwaną rękę (22-12-2009)
- Tragedia przed świętami: petarda urwała mu dłoń (22-12-2009)
