środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

90 minut od ekstraklasy

Dodano: 17 czerwca 2003, 15:03
Autor: Artur Ogórek

Po meczu Górnika z Zagłębiem wszyscy byli zgodni - gospodarze byli lepszym zespołem i wygrali zasłużenie. Jednak za nisko, aby już myśleć o ekstraklasie. Dlatego przed rewanżem w Lubinie kwestia awansu jest w dalszym ciągu sprawą otwartą. Nie zmienia to faktu, że Górnik jeszcze nigdy nie był tak blisko występów w I lidze. Dzieli go jedyne 90 minut.

W ubiegłym roku Górnik przegrał u siebie z KSZO 0:1. Przed wyjazdem do Ostrowca szanse na awans były tylko iluzoryczne. Tym razem łęcznianie wykorzystali atut własnego boiska, ustawiając się w uprzywilejowanej pozycji. - Szkoda tylko, że Górnik wygrał tak skromnie. Gdyby skończyło się 2:0, byłbym spokojniejszy. A tak czeka ciężki wyjazd do Lubina. Zagłębie mnie rozczarowało. Zagrało bardzo słabo i nawet podarowało gospodarzom gola. Oni mają tylko dwóch dobrych zawodników: Jarosława Krupskiego i Ireneusza Kowalskiego - ocenił Paweł Kowalski, jeszcze jesienią szkoleniowiec Górnika. Na meczu obecny był również inny trener, który ma za sobą pracę w Łęcznej - Józef Antoniak. - Niezły mecz w wykonaniu Górnika, ale w drugiej połowie można było zagrać jeszcze odważniej. Pójść na całość i dążyć do podwyższenia. Po Zagłębiu nie było widać, że walczy o życie.

Adam Topolski: Pogubiliśmy się

Tylko na początku pierwszej i drugiej połowy podopieczni Adama Topolskiego napsuli nieco krwi miejscowym defensorom. Artur Bożyk bardzo szybko uprzykrzył życie równie rosłemu Arkadiuszowi Klimkowi, a Marcin Boguś zaopiekował się Brasilią. I właśnie ze strony tego drugiego groziło największe niebezpieczeństwo. Lecz nie dlatego, że Brazylijczyk jest świetnie wyszkolony technicznie, czy szybki, ale głównie po stałych fragmentach gry, które bił mocno i precyzyjnie. - Stworzyliśmy dwie sytuacje, które mogliśmy wykorzystać. 1:1 byłby dla nas bardzo dobrym wynikiem. Przyjechaliśmy przede wszystkim nie przegrać. Może i mieliśmy za mało autów z przodu. Nie grałem od pierwszej minuty, bo chyba trener nie obdarza mnie do końca zaufaniem - powiedział ze smutną miną Olgierd Moskalewicz. Goście rozczarowali nie tylko w ataku. Topolski, zwykle zadowolony z siebie i swoich piłkarzy, pociągnięty za język, miał praktycznie uwagi do każdej formacji - środka, skrzydeł. Przyznał, że jego zespół pogubił się i nie potrafił przytrzymać piłki.

Bez Copika, ale z \"Jaroszem”

Nie licząc krótkich fragmentów cały czas stroną dominującą był Górnik. Zespół Jacka Zielińskiego zagrał z rozmachem, odważnie, bez respektu dla rywala. Przed meczem Piotr Soczewka (bardzo dobry występ) mówił, że satysfakcjonujące będzie zwycięstwo 1:0. Po meczu chyba nie tylko on może żałować, że nie skończyło się wyżej. Na pewno takie odczucia miał Piotr Jaroszyński, wielki nieobecny, pauzujący za kartki. - Mam niedosyt. Mogliśmy wygrać okazalej, bo sytuacji nie brakowało. A tak awans w dalszym ciągu jest sprawą otwartą. "Jarosz” powinien w Lubinie już wybiec na boisko. Żółte kartki tym razem musi odpauzować Tomasz Copik, więc trener do środka pomocy może przesunąć Wojciecha Jarzynkę, a Piotrka wyznaczyć do roli ostatniego obrońcy, z której ostatnio wywiązywał się świetnie.

Mirek Budka przestrzega

Przed drugim meczem nastroje są wytonowane. Przed rewanżem przestrzega Mirosław Budka, wychowanek Górnika. - Szanse oceniam pół na pół, choć piłkarze Zagłębia zagrali bez rewelacji. U siebie jednak sprężą się. Rozmawiałem z Jarkiem Popielą. Lubinianie są przeświadczeni, że wygrają u siebie i zostaną w ekstraklasie. Jednak "zielono-czarni” udowodnili, że nie taki diabeł straszny. Już drugi raz pokonali Zagłębie - w Pucharze Polski 3:0 i teraz 1:0. Swoisty patent na "miedziowych” znalazł Paweł Bugała, prawdziwy bohater spotkania. Trzeba tylko powtórki z niedzieli i zagrać tak jeszcze raz. W Łęcznej powiało pierwszą ligą. Otoczka, pełny stadion, poziom gry i emocje sprawiły, że serca kibiców zabiły mocniej. Nastrój panujący na górniczym obiekcie celnie oddał Artur Bożyk. - Wychodzimy na mecz, a tu pełny stadion ludzi. Świetna atmosfera. W pierwszej lidze pewnie byłoby tak na każdym spotkaniu. Gdybyśmy awansowali, to powstałaby druga kryta trybuna i oświetlenie. O jej, gęsia skórka...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!