wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Awantura o niedokończoną usługę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 stycznia 2009, 18:30

W trakcie ocieplania budynku gospodarczego wykonawca posprzeczał się z klientem. Poszło o pieniądze.

- Czuję się oszukany! Rzemieślnicy są tacy niesolidni. Popełniłem błąd, biorąc firmę z ogłoszenia. Wynająłem bialskich fachowców, żeby ocieplili sufit wełną mineralną. Właściciel firmy Radosław P. podpisał mi pokwitowanie o przyjęciu 1000 zł zadatku. Za całość robót miałem zapłacić około 4 tysięcy złotych, bo wykonawca chciał po 40 zł od metra - opowiada Józef Zając, sadownik z Przegalin Dużych w powiecie radzyńskim, którego zaniepokoiło to, że fachowcy nawet nie mieli rusztowań.

Pan Józef użyczał im drabiny. - Chciałem, żeby pracowali w soboty, robotnicy odpowiadali, że nie przyszli do mnie stracić zdrowia... Żądali dopłat. Zapłaciłem w sumie 4 tys. zł - mówi niezadowolony zleceniodawca.

Jak opowiada mieszkaniec Przegalin Dużych bialscy rzemieślnicy nagle podwoili stawkę i chcieli po 80 zł za metr. Na to się nie godził sadownik. Wtedy rzemieślnicy zabrali narzędzia i odjechali.

Oburzony mieszkaniec Przegalin musiał wynająć inną firmę, która dokończy prace. Próbował także powiadomić o sprawie policjantów, lecz wartość szkody nie sięgała 5 tys. zł więc policja się nierzetelnymi rzemieślnikami nie zainteresowała. Ostatnio Zając poskarżył się powiatowemu rzecznikowi konsumentów w Radzyniu Podlaskim.

Bialski rzemieślnik nie zgadza się z zarzutami sadownika.

- Nie przyjmuję uwag Józefa Zająca. Pracowaliśmy z kolegą półtora tygodnia. Wykonaliśmy to, za co nam zapłacił. Nie mamy się czego obawiać. Tłumaczyliśmy, że jest to bardzo trudna praca na wysokości prawie 5 metrów. W dodatku, były już przenikliwe mrozy. Klient nas popędzał. Twardo postawiliśmy sprawę, jak nie zapłaci więcej, nie będziemy robić i odeszliśmy. Ale zrobiliśmy tam kawał solidnej roboty - upiera się przy swoim Radosław P.

- Szkoda że nawet przy drobniejszych remontach klienci nie podpisują umów dotyczących ceny i zakresu zadania. Przecież można to było zrobić, kiedy pisano na kartce pokwitowanie za zadatek. W podobnych sytuacjach ważna też jest umowa ustna. Jeśli w trakcie prac zmieniają się warunki i zakres robót, po kilku tygodniach mogą pojawić się spory - radzi Włodzimierz Kowalik, powiatowy rzecznik konsumentów w Radzyniu Podlaskim, który przyznaje, że sprawa jest trudna do rozpatrzenia. - Zapewne skończy się w sądzie, bo obie strony zazwyczaj mają do końca swoje zdanie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!