piątek, 9 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Bazarowy koszmar

Dodano: 24 września 2002, 17:29

Z okien najbliższego bloku bazar wygląda całkiem sympatycznie. Jednak jego sąsiedztwo to spora uciąż
Z okien najbliższego bloku bazar wygląda całkiem sympatycznie. Jednak jego sąsiedztwo to spora uciąż

Bazar stał się przekleństwem dla mieszkańców części osiedla Tysiąclecia Państwa Polskiego w Białej Podlaskiej. Początkowo miało tam się znaleźć tylko targowisko z warzywami i owocami. Z czasem jednak trafiły artykuły przemysłowe, co ściągnęło również duża liczbę "turystów” i handlarzy zza Buga, którym odpowiada bliska odległość od dworca PKP.

Grupa mieszkańców okolicznych budynków wystąpiła do nas z prośbą o interwencję, gdyż życie w tym miejscu jest koszmarem. Nagminnie na terenie parkingów osiedlowych handluje się wschodnim paliwem. Przyjezdni z Białorusi niejednokrotnie sprzedają alkohol i papierosy młodzieży i dzieciom. Wyrostki piją trunki w pobliżu bazaru. Jerzy Korolczuk z rady osiedla powiedział nam, że nikt na to nie reaguje, mimo istnienia ustawy o zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Pijani bezkarnie niszczą ławki i ogrodzenie. Przyjeżdżający nie honorują żadnych znaków drogowych, zajmują parkingi osiedlowe. Kiedy działacze osiedlowi wystąpili o umieszczenie znaku zakazu ruchu w uliczce dochodzącej do części bazaru, rada miasta odrzuciła tę propozycję.
- Interwencja Straży Miejskiej i policji jest znikoma, można powiedzieć żadna. Kiedy natężenie ruchu wokół bazaru jest największe strażnicy dysponują tylko jednym wozem patrolowym. Bazar powinien istnieć w swoich granicach. Tymczasem codziennie wiele razy jesteśmy nagabywani przez sprzedawców używek. Dokoła leżą kartony po papierosach, woreczki po spirytusie. Cuchnie mocz. Kiedy zacząłem zwracać uwagę sprzedającym paliwo, zaczęli mnie straszyć, że utopią w jeziorku - mówi Jerzy Korolczuk.
Chociaż rada osiedla kilkakrotnie występowała do Urzędu Miasta z propozycjami rozwiązania tych problemów, to jednak ani pisma, ani spotkania nie pomogły w usunięciu niedogodności. Bez odpowiedzi pozostało pismo podpisane przez ok. 200 mieszkańców.
- Chcieliśmy już przejąć działkę zajmowaną przez pijaków na plac zabaw. Wysłaliśmy pismo do prezesa spółdzielni, lecz nie otrzymaliśmy nawet odpowiedzi. Byliśmy kilkakrotnie u wiceprezydenta obiecywał nam zakaz ruchu pojazdów na uliczce osiedlowej, lecz nic z tego nie wyszło - przypomina J. Korolczuk.
Henryk Chmiel, bialski wiceprezydent wyjaśnił, że spełniono już kilka życzeń mieszkańców osiedla. Podkreślił, iż oczekuje przejęcia uliczki dojazdowej i parkingu przez spółdzielnię. Obiecał sprawdzić, czy została wysłana odpowiedź na list interweniujących. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO