środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Będą manifestować w obronie państwowych stadnin. Podczas Cavaliady na Torwarze

Dodano: 24 lutego 2016, 18:35
Autor: Ewelina Burda

Paryż, 2013. Na zdjęciu z Pianissimą: Marek Trela, prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, Anna Stefaniuk, hodowca w stadninie, Paweł Kozikowski, trener i prezenter koni. Fot. W. Pawłowski
Paryż, 2013. Na zdjęciu z Pianissimą: Marek Trela, prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, Anna Stefaniuk, hodowca w stadninie, Paweł Kozikowski, trener i prezenter koni. Fot. W. Pawłowski

Manifestację w obronie państwowych stadnin koni arabskich zapowiadają środowiska hodowców. To echa odwołania wieloletnich prezesów stadnin Marka Treli i Jerzego Białoboka.

Manifestacja planowana jest na sobotę (godz. 10:00) na warszawskim Torwarze. Trwa tam właśnie Cavaliada, czyli święto jeździectwa. Ludzie na manifestację skrzykują się przez internet. Zapowiadają, że będą zbierać podpisy pod petycją do rządu w sprawie przywrócenia „wybitnych specjalistów w struktury polskiej hodowli”. „Przyczyń się do obrony naszego dziedzictwa narodowego i najlepszych koni na świecie!” – zachęcają organizatorzy.

Przypomnijmy, że w ubiegły piątek związany z PiS prezes Agencji Nieruchomości Rolnych, która jest właścicielem państwowych stadnin w Polsce, odwołał ze stanowiska Marka Trelę, prezesa janowskiej stadniny, Jerzego Białoboka, prezesa stadniny w Michałowie oraz Annę Stojanowską, specjalistę do spraw hodowli konia arabskiego w ANR.

Marek Trela z janowską stadniną związany był od 1978 roku, na początku pracował tu jako lekarz weterynarii. Na fotelu prezesa zasiadał od 2000 roku. Na początku lutego został wiceprzewodniczącym Światowej Organizacji Konia Arabskiego (WAHO).

W poniedziałek ANR wydała pierwszy oficjalny komunikat w tej sprawie, nie podając jednak merytorycznych powodów odwołania fachowców. W środę na posiedzeniu Sejmu posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska (PO) zgłosiła wniosek o przedstawienie przez rząd informacji, dlaczego zwolnieni zostali dwaj prezesi stadnin koni arabskich z Janowa Podlaskiego i Michałowa. Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel odpowiedział, że w środę ok. godz. 14. Agencja Nieruchomości Rolnych wyda w tej sprawie komunikat. Tak też się stało. 

– W związku z utratą zaufania, 19 lutego zostały odwołane zarządu obu stadnin – ogłosiło wczoraj biuro prasowe Agencji Nieruchomości Rolnych. Do tego dodało listę nieprawidłowości.

Janowskiej stadninie ANR wytyka m.in. „brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi”. Chodzi tu o „okoliczności związane z zachorowaniem, leczeniem i eutanazją klaczy Pianissima, która wyceniona została na 3 mln euro”.

Marek Trela przebywa za granicą i nie ma z nim kontaktu – nie mógł skomentować tego zarzutu.

Przypomnijmy, że słynna klacz padła w październiku ubiegłego roku z powodu niemożliwego do wyleczenia skrętu jelit (patrz ramka). We wczorajszym komunikacie czytamy też, że zdaniem ANR zarządy obu stadnin dopuściły do „pobierania przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje”.

Stadninom oberwało się też za „zawieranie umów dzierżawy klaczy z zagranicznymi ośrodkami hodowlanymi w sposób, który nie zabezpieczał w pełni interesów polskich podmiotów oraz ograniczał możliwości dochodzenia roszczeń”.

Od poniedziałku na fotelu prezesa Stadniny Koni w Janowie Podlaskim zasiada Marek Skomorowski. To ekonomista z Lublina, pracował w bankowości, był też zastępcą dyrektora w lubelskim oddziale Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Z hodowlą koni arabskich styczności zawodowej nie miałem. Ale uważam, że jestem merytorycznie przygotowany do zarządzania spółką jako całością- powiedział nam kilka dni temu 54-letni Skomorowski.

Pianissima

W ciągu 12 lat swojego życia Pianissima, słynna klacz z janowskiej stadniny, zebrała niezliczoną ilość nagród. Padła w październiku 2015 roku. Jak podała stadnina, z powodu niemożliwego do wyleczenia skrętu jelit.

– Po pierwszych oznakach choroby od razu została przewieziona do warszawskiej kliniki. To był przypadek losowy, mimo błyskawicznej pomocy nie udało jej się uratować – mówił nam Marek Trela, prezes Stadniny Koni Arabskich w Janowie Podlaskim.

Deb0308el
Gość
Gość
(54) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Deb0308el
Deb0308el (11 października 2016 o 17:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
U mnie tak samo. Za każdym razem wszystko się sprawdza. Deb0308 - Polecam:
Rozwiń
Gość
Gość (27 lutego 2016 o 17:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiesz o czym piszesz Gościu. Ja przyjeżdżałam tam przez 20 lat i wiele się nauczyłam o tych koniach,a jak nie znasz sprawy to nie wypisuj idiotyzmów. Jak by szary Kowalski kochał konie,to może by coś z tego miał,ale szary Kowalski nie czuje tej czaczy i kocha samochody,spośród których najlepszych też mieć nie może.
Rozwiń
Gość
Gość (26 lutego 2016 o 10:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zamknąć te stadniny na cztery spusty i będzie spokój. Hobby dla bogatych zagranicznych snobów, z którego szary Kowalski ma przysłowiowe G... i nie pisać mi, że to duma dla Polski te konie i stadniny, bo to normalnie wk..rwia już.
Rozwiń
gosc
gosc (25 lutego 2016 o 17:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Przy spiskowej teorii i zarzutach w stosunku do Dyrektora , szkoda ,że nie zrobiono badań toksykologicznych....gwałtowny skręt jelit mógł być następstwem przytrucia....

Powiem jeszcze lepszą teorię, wąska grupa wpływowych prywatnych hodowców koni arabskich bardzo się cieszy tą sytuacją. Dla nich stadniny państwowe i majątek państwowy to konkurencja w interesach. Zostawiam temat wszystkim do przemyślenia.

Rozwiń
Gość
Gość (25 lutego 2016 o 16:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rzut monetą. Tylko jeden rzut. Co ma wygrać, pierwszy koniec kija, czy drugi? Ustalmy, który jest który? Następnie nadajmy zwrot, bo przecież kij ma kierunek, ba można go nawet różnie skierować. Zatem kara chłosty dla tych, którzy się pomylili.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (54)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!