niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Bezkarna demoralizacja

Dodano: 18 listopada 2002, 17:19

Codziennie od rana do późnych godzin wieczornych kwitnie nielegalny handel na parkingu, po drugiej stronie kościoła Chrystusa Króla. To stały punkt zaopatrzeniowy w tanie wyroby alkoholowe i tytoniowe. Zdaniem naszych rozmówców władze miasta nie walczą z procederem.

Zaczepianie przechodniów, głośne oferowanie i prezentowanie im używek, to stałe elementy krajobrazu tej części miasta. W pobliżu targowiska i o krok od placu obok kościoła zadomowili się handlarze ze Wschodu. Każdego, kto przystanie, otacza kilkuosobowa grupa. - Oni tam koczują. Śpią w samochodach. Jak nocą przychodzą lub podjeżdżają klienci odbywają się transakcje. A przecież dzieci tamtędy chodzą, nie tylko w niedzielę na mszę. Młodzież również to obserwuje - mówi mieszkaniec pobliskiego osiedla. Odmawia podania nazwiska w obawie o odwet. - Jeszcze mi szyby w samochodzie powybijają - uzasadnia. Opowiada krążącą wśród miedzyrzecan anegdotę. Podobno nawet przybyły na wyświęcenie nowego dzwonu biskup był nagabywany przez handlarzy zza wschodniej granicy.
Międzyrzeccy kupcy narzekają, bo odbiera im się chleb. - I tak akcyzy są duże. Trudno się handluje alkoholem, a to jedyne źródło utrzymania w moim przypadku. Duże sklepy w przeciwieństwie do mojego mają inny asortyment - podkreśla Arkadiusz Malczewski, właściciel jednej z placówek oferujących legalny alkohol. Około 80 pozwoleń na sprzedaż alkoholu na terenie miasta wydał magistrat. Większość to koncesje na obrót słabszymi napojami, głównie piwem. Nasz rozmówca przestał już wierzyć, że władze miasta rozwiążą problem nielegalnego handlu. Istotnie, burmistrz załamuje ręce. - Od lat z tym się borykamy. Wysyłaliśmy petycje do urzędu skarbowego, rozmawialiśmy z policją. Straż miejska ma ograniczone pole działania. Nic więcej nie możemy zrobić - odpowiada Stanisław Lesiuk. Potwierdza, że już wcześniej kupcy protestowali. W trakcie naszego dwukrotnego pobytu w pobliżu bazarowego parkingu, nie zauważyliśmy policyjnego radiowozu ani patrolu. Nie było też w okolicy funkcjonariuszy straży miejskiej, a swobodne zachowanie handlarzy wskazywało, że niczego się nie obawiają.
- Wszyscy mamy dosyć tego bałaganu. To już długo trwa. Ludzie non stop się skarżą. Występowałem do władz, ale nie dało to skutku - twierdzi ks. Stefan Karwowski, proboszcz parafii pw. Chrystusa Króla.•

Zbigniew Lisiecki, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej :

- Przekonanie o bezradności policji w tym przypadku nie jest prawdziwe. Nadzór nad takimi miejscami to zadanie stałe nie tylko dla wydziału prewencji, ale i operacyjnego. Dzielnicowy też powinien mieć na uwadze nielegalnych handlarzy.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO