wtorek, 17 października 2017 r.

Biała Podlaska

"To obóz pracy, nie supermarket". Szef Intermarche skazany za poniżanie pracowników

Dodano: 2 marca 2016, 11:44

Firma pożegnała się już z szefem supermarketu, który gnębił pracowników (fot. Ewelina Burda)
Firma pożegnała się już z szefem supermarketu, który gnębił pracowników (fot. Ewelina Burda)

Kazał im dźwigać zbyt ciężkie towary i pracować po godzinach bez wynagrodzenia. Nie zapewniał przerw, nie pozwalał jeść i pić. – To obóz pracy za najniższą krajową – skarżyli się pracownicy. Wygrali w sądzie.

Paweł R., który kierował supermarketem Intermarche w Białej Podlaskiej, uporczywie i złośliwie naruszał prawa pracownicze – uznał bialski sąd i wymierzył mu karę roku i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Dołożył jeszcze grzywnę w wys. 2500 zł. – Wyrok jest prawomocny – poinformowało nas wczoraj biuro prasowe Sądu Okręgowego w Lublinie.

Tak surowe orzeczenie zaskoczyło nie tylko pracowników supermarketu, ale nawet inspektorów pracy.

– To sprawa bez precedensu – mówi Barbara Niedzińska z bialskiego oddziału Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. – Podobnych przypadków mobbingu aż na tak dużą skalę dotychczas nie mieliśmy – przyznaje.

Niedzińska podkreśla, że do takiego finału sprawy doprowadzili inspektorzy pracy, którzy byli nieustępliwi i nie poprzestali na wstępnych ustaleniach, jak i pracownicy, którzy twardo i konsekwentnie bronili swoich praw.

– W trakcie postępowania użyliśmy wszystkich dostępnych środków prawnych – dodaje Niedzińska. – W rezultacie złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Obóz pracy

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w grudniu 2014 roku. Jak wykazał proces, Paweł R. poniżał podległych mu pracowników, kazał im dźwigać towary ponad normę i pracować w wymiarze przekraczającym czas określony w umowach. Nie dbał o przerwy w czasie pracy, nie zapewniał odzieży ochronnej. Nie pozwalał jeść i pić, ograniczał prawo do dni wolnych. Siedmiu pracownikom odmówił odprawy w wysokości miesięcznego wynagrodzenia. Zlecał również poświadczenie nieprawdy w dokumentach dotyczących czasu pracy. 

– To nie był supermarket, to był obóz pracy – wspominają zadowoleni z wyroku pokrzywdzeni pracownicy.

Jak informuje Bartłomiej Tarłowski, PR manager Grupy Muszkieterów, do której należą supermarkety Intermarche, firma rozstała się z Pawłem R. jeszcze przed wyrokiem.

– Wzięliśmy pod uwagę jego stosunek do pracowników oraz aspekt handlowy, czyli zarządzanie sklepem. Jego działania nie były zgodne z zasadami naszej organizacji – tłumaczy Tarłowski. – Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Od listopada ubiegłego roku nie jest już z nami związany.

– W Polsce w podobnych sprawach nadal jest jeszcze za mało pozwów w stosunku do skali zjawiska. Pracownicy boją się, że stracą pracę, że pracodawca zadba o „wilczy bilet” i nikt ich nie będzie chciał zatrudnić. Dotyczy to przede wszystkim mniejszych miast – komentuje Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. – Z reguły takie sprawy, jeśli już trafią do sądu, ciągną się latami. Pracodawcy mają przeważnie dobrych prawników i wykorzystują tę przewagę nad pracownikami – dodaje.

Kłopoty pracowników

• W ubiegłym roku wielokrotnie pisaliśmy o sytuacji pracowników w lubelskim hipermarkecie Real, po przejęciu sieci przez francuski Auchan. Pracownicy skarżyli się na nadmiar obowiązków, konieczność zostawania po godzinach, pracę w atmosferze zastraszania i poniżania, nazywali sklep „obozem pracy”. 

• W 2010 roku jako pierwsi opisaliśmy kontrowersyjne praktyki w jednym z lubelskich sklepów sieci Carrefour. Pracownicy, by zgłosić wyjście na przerwę lub do toalety, musieli stawać na czerwonej kropce umieszczonej przy dziale mięsnym. 

stan
Gość
OLO
(33) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

stan
stan (3 października 2016 o 18:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to teraz się za boskiego z zielonej góry czas zabrać, też chętnie poczytałbym o skazaniu go za to jakim jest s***synem względem pracowników podobnie jak jego zięciunio
Rozwiń
Gość
Gość (6 marca 2016 o 13:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zle było Wam za przebrzydłej komuny.Solidarność obiecała wam złote góry -cud,miód !To teraz tyrać i nie narzekać.
Rozwiń
OLO
OLO (6 marca 2016 o 08:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Sąd ukarał tego "kapo". Co zrobili jego przełożeni: - "rozstaliśmy się za porozumieniem stron". Kary od przełożonych nie dostał- widocznie prowadzą taką "politykę" w stosunku do pracowników. To powinno zastanowić każdą osobę, która stara się tam o pracę.

ta pracuje w chodzieży

Rozwiń
maria
maria (6 marca 2016 o 08:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

w zakładach H.Stokłosy w ŚMIŁOWO  to sie dzieje dopiero  w biurze przeż osiem godzin nie możesz słowaem sie odezwac słownictwo kierowniczki epitety które używa do pracowników szok to mało

Rozwiń
Gość
Gość (5 marca 2016 o 14:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten szef co tak karcił swoich ludzi to powinien na dowodzenia kopa w d.. dostać
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (33)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!