poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Bo nie chcieliśmy niczego podpisać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 stycznia 2002, 08:14
Autor: Beata Malczuk

Parafka na liście wyborczej i składka na kampanię albo fora
ze dwora - to wersja byłych pracowników Spomleku. Kompletna bzdura - odpowiada prezes firmy. Wczoraj problem wyjaśniał Sąd Pracy w Białej Podlaskiej, ale orzeczenia nie wydał - sprawa została odroczona.

Stefan B. i Tadeusz Ł. próbują udowodnić w sądzie, że zwolniono ich ze Spomleku niesłusznie. Pierwszy z nich jako powód wymówienia podaje zemstę.
Ze Spomlekiem pożegnał się 1 stycznia 2002 roku. Twierdzi, że nie otrzymał odprawy i stracił dobre imię. - Każdy sprzeciw kończy się zwolnieniem. Jestem tego najlepszym przykładem - argumentuje. - Obarczono mnie odpowiedzialnością za zaniedbania, które naraziły spółdzielnię na straty w wysokości stu tysięcy złotych. Ale naprawdę chodziło o nieposłuszeństwo wobec zwierzchnika.
Stefan B. twierdzi, że odmówił prezesowi - w obecności osoby z kierownictwa - złożenia podpisu na liście, która miała umożliwić szefowi kandydowanie do parlamentu. - Nie wpłaciłem też stu złotych na fundusz wyborczy - dodaje. Żona Stefana B. pracowała w tej samej firmie, obecnie jest bezrobotna. Odeszła z zakładu na własne życzenie. - W trakcie kampanii wyborczej uczestniczyłam w zebraniu, na którym powiedziano nam - rozdając puste listy - że mają być zapełnione nazwiskami. To było wyraźne polecenie z sugestią, że tak życzy sobie chlebodawca - podkreśla Krystyna B. Nie zapłaciła też 50 zł, które jak twierdzi są wymagane od pracowników niższego szczebla.

Tadeusz Ł. jest w trakcie wypowiedzenia umowy o pracę. Nie zgadza się z zarzutami uzasadniającymi zwolnienie. Mówi, że wie o listach, widział je w zakładzie, ale jego nie zobowiązywano do zapełnienia ich nazwiskami. - Potwierdzam natomiast, że bodajże w sierpniu przekazałem 300 złotych prosto do rąk kasjerce z Oddziału Produkcyjnego w Parczewie. Były to pieniądze ode mnie i dwóch kolegów. Nie otrzymałem dowodu wpłaty. Wiadomo było, że wszyscy mają wpłacić, kierownik o tym przypominał - mówi Tadeusz Ł.
Rzecznik Spomleku Zbigniew Żurek poinformował nas, że prezes Szczepan Skomra nie chce się wypowiadać w tej sprawie, ponieważ rozpatruje ją sąd. W końcu udało się nam skontaktować z prezesem. Podczas przeprowadzonej wczoraj rozmowy telefonicznej usłyszeliśmy od parlamentarzysty: - To istna bzdura. Nie było potrzeby, żeby kogokolwiek zmuszać do składania podpisów. Były składane na liście z trzydziestoma dwoma nazwiskami, nie tylko moim. Wpłaty pieniężne również odbywały się dobrowolnie, na podane konta. To co mówią zwolnieni z zakładu to złośliwości i wymysły. Narobili malwersacji i po prostu źle pracowali. Absolutnie wszystkiemu zaprzeczam.
Dane personalne zainteresowanych na ich prośbę zmieniliśmy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!