sobota, 10 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Ciężka praca, żadna płaca

Dodano: 1 sierpnia 2003, 15:44

Ogłoszeń o pracę nie przybywa, a treść większości z nich przeważnie odstrasza od dzwonienia. Jakie oferty kryją się pod niektórymi anonsami, postanowiliśmy sprawdzić dla naszych Czytelników sami

Bardzo zaciekawiła nas oferta jednego z gospodarstw rolnych w naszym regionie. Nasza przyszła praca ma polegać na "obsłudze bydła i pomoc w polu”. Pierwsze pytanie nie zaskakuje: - Ma pan uprawnienia na ciągnik? A orał pan kiedykolwiek? - pyta kobiecy głos z charakterystycznym akcentem. Po przekonaniu mojej przyszłej chlebodawczyni, o tym że jestem z krwi i kości rasowym rolnikiem i ciężkiej pracy w polu się nie boję, przechodzę do sprawy najbardziej istotnej, czyli ile mogę zarobić. - Pracę zaczynamy od 5 rano, robimy tak do 19. Płacimy 600 złotych i zapewniamy dach nad głową i 3 posiłki dziennie. Jak pokaże pan, że na robocie dobrze się zna dorzucamy stówkę - dodaje kobieta. A podpiszemy jakąś umowę? - pytam. - A co w KRUS-ie nie ubezpieczony? Jako, że lubimy dłużej pospać, to grzecznie dziękujemy i próbujemy szczęścia jako... tancerki w klubie nocnym.
Tu nabór do pracy przeprowadzany jest w godzinach nocnych. Mój rozmówca upewnił się tylko, czy nie jestem przyjezdna i od razu zaprosił na rozmowę. Na temat warunków pracy i stawianych wymagań nie chciał rozmawiać przez telefon, wszystkiego miałabym się dowiedzieć na miejscu, od menadżerki nocnej zmiany. Zainteresowanych tego typu ogłoszeniami informujemy, iż przez telefon niewiele się dowiedzą.
Co się kryje pod hasłem: "sprzedawca + hotel”? Czyżby recepcjonista? Nic z tych rzeczy. - Przedstawiciel handlowy produktów chemii przemysłowej. Zarobki, po dwutygodniowym okresie próbnym, do 2 tys. na rękę. Ale o szczegółach przy rozmowie z szefem. Zapisać? - oznajmia miły kobiecy głos. - A w ogłoszeniu jest hotel. O co chodzi? - staram się przedłużyć rozmowę. Okazuje się, że "hotel”, to miejsce zakwaterowania przyszłego pracownika, oczywiście robotniczy i tani - 5 zł za noc.
Kto poszukuje studentki studiów zaocznych z samochodem? Okazuje się, że firma kredytowa. - Praca wiąże się z dojazdami do sklepów, z którymi współpracujemy, więc musi pani posiadać samochód, najlepiej na gaz - informuje w rozmowie telefonicznej ogłoszeniodawca. Wiadomość, iż posiadam auto z napędem paliwowym, nie zraża rozmówcy. Stwierdzeniem, iż w tej kwestii się dogadamy, daje do zrozumienia, że pracownik jest im bardzo potrzebny. Zachęcająca jest perspektywa stałego zatrudnienia. Entuzjazm chłodzi natomiast informacja o zarobkach - jest to prowizja od obrotów. Próbujemy w innej branży.
Dzwonimy pod numer, przy bardzo niewinnie brzmiącym ogłoszeniu o poszukiwaniu pomocy domowej za 500 złotych miesięcznie z mieszkaniem i wyżywieniem. Telefon odbiera mężczyzna. - Dzień dobry, dzwonię z ogłoszenia. - Proszę poczekać, przełączę do żony - odpowiada męski głos, po czym słyszę w słuchawce muzykę. Już wiem, że nie jest to przeciętna rodzina. Rozmawiając z panią domu mam wrażenie, że dodzwoniłam się do biura. Wykształcenie, wiek, umiejętności kulinarne, to tylko początek długiej listy pytań. Praca wiąże się w tym przypadku z opieką nad dziećmi. Obowiązuje system zmianowy i cztery dni wolne w miesiącu. Nie należy liczyć na umowę. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO