piątek, 20 października 2017 r.

Biała Podlaska

Czeczeni z zarzutami napaści na strażników granicznych. Twierdzą, że sami zostali pobici

Dodano: 28 kwietnia 2017, 18:14

(fot. Maciej Kaczanowski)

Prokuratura postawiła zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych oraz kierowanie pod ich adresem gróźb karalnych trzem Czeczenom z ośrodka dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej. Mężczyźni twierdzą, że to oni zostali pobici przez strażników.

Chodzi o incydent, do którego doszło 6 kwietnia, ok. trzeciej w nocy. Według relacji Straży Granicznej w trakcie deportacji 21-letniej Czeczenki i dwojga jej dzieci „kilka osób przebywających w ośrodku utrudniało funkcjonariuszom wykonywanie czynności”.

– Trzech mężczyzn, obywateli Rosji narodowości czeczeńskiej, zachowywało się szczególnie agresywnie. Po kilkukrotnym i bezskutecznym przywoływaniu do porządku, użyto gazu łzawiącego i kajdanek – tak zdarzenie opisywał ppor. Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału SG.

10 kwietnia śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura. Śledczy zabezpieczyli m.in. nagrania z kamer monitoringu, na których, zdaniem prokuratury było widać że cudzoziemcy "wobec funkcjonariuszy SG użyli siły fizycznej w postaci uderzania pięściami oraz kopania. Funkcjonariusze natomiast użyli wobec cudzoziemców środków przymusu bezpośredniego, obezwładniając ich". Jak informuje Edyta Winiarek prokurator rejonowy w Białej Podlaskiej, trzem Czeczenom przedstawiono zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych oraz kierowanie pod ich adresem gróźb karalnych. Grozi za to do 10 lat więzienia.

Inaczej to zdarzenie opisują cudzoziemcy. W piątek spotkali się z dziennikarzami, prosząc o nieujawnianie ich wizerunków i personaliów. To pięcioosobowa rodzina: matka, ojciec, dwóch nastoletnich synów i kilkuletnia córka. W nocy 6 kwietnia byli w jednym z pomieszczeń ośrodka.

– Usłyszeliśmy krzyk i pisk kobiety dobiegający z korytarza. Przestraszyliśmy się, że kogoś mordują albo gwałcą. Próbowałem otworzyć drzwi, ale ktoś je blokował. Kiedy zostały otwarte, zobaczyłem ludzi w hełmach, maskach i kamizelkach. Potraktowali nas gazem, wyciągnęli mnie z pokoju i rzucili na ziemię. To samo zrobili z moimi synami. Krzyczałem, że nie będę stawiał oporu i poddaję się. Złożyłem ręce, żeby mogli je skuć. Wtedy zaczęli mnie bić w głowę, ktoś wbił mi kolano w szyję, nie mogłem oddychać. Wtedy nachylił się i na ucho powiedział mi coś po polsku. Nie zrozumiałem, co mówił, ale ewidentnie śmiał się ze mnie – opowiada mężczyzna.

Dodaje, że wezwany do ośrodka lekarz pogotowia nawet go nie obejrzał. – Pewnie został wezwany tylko dla formalności. Pierwsze badania medyczne zrobiono nam dopiero w areszcie w Przemyślu, dwa dni po zdarzeniu – opowiada.

Ich wyniki wskazują, że obrażenia, jakie odnieśli Czeczeni były efektem pobicia. Najstarszy z nich miał wielomiejscowe urazy głowy, klatki piersiowej i barku. Jeden z jego synów miał powierzchowne rany głowy i klatki piersiowej i krwawienie z ucha, a drugi drobne urazy.

– Te dokumenty potwierdzają, że oskarżenie ich o pobicie funkcjonariuszy to grube nieporozumienie. Nasze wątpliwości budzi także potrzeba umieszczenia pod ich drzwiami kilkunastu funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku o trzeciej w nocy – mówi Tomasz Sieniow. I prezentuje plan pomieszczeń w części ośrodka, w której przebywali Czeczeni. – Wynika z niego, że nie mogli przeszkadzać w deportacji, która miała miejsce za podwójnymi przeszklonymi drzwiami – przekonuje Tomasz Sieniow, prezes Instytutu na rzecz Państwa Prawa, który zaangażował się w pomoc czeczeńskiej rodzinie.

Przypomnijmy że podobne stanowisko w tej sprawie ma biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. W wydanym we wtorek komunikacie czytamy, że na nagraniach z monitoringu rzeczywiście widać, że to funkcjonariusze wyciągnęli Czeczenów na korytarz. - Dwaj mężczyźni (…) nie atakują ani nie próbują uderzyć stojących przy drzwiach funkcjonariuszy. W stosunku do obydwu zostaje zastosowany przymus bezpośredni – siła fizyczna. Dopiero po użyciu siły fizycznej wobec dwóch cudzoziemców następuje gwałtowna reakcja trzeciego z mężczyzn. Również on zostaje obezwładniony przez funkcjonariuszy” – napisano w komunikacie.

(fot. Maciej Kaczanowski)
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (29 kwietnia 2017 o 13:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdzieś pod Warszawą w szkole też mieli problem z Czeczenami. To jest społeczność mafijna. Służby polskie powinny wyrzucić wszystkich Czeczenów z terytori Polski skoro nie chcą się asymilować.
Rozwiń
Gość
Gość (29 kwietnia 2017 o 09:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A na Zachód won. Tam was jeszcze po główce pogłaszczą. A tu jest nasza Ojczyzna i albo się dostosujecie do naszego prawa, albo droga wolna.
Rozwiń
Gość
Gość (28 kwietnia 2017 o 21:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Deportować.
Rozwiń
Gość
Gość (28 kwietnia 2017 o 21:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To goście atakują gospodarzy! A to jest niedopuszczalne!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (28 kwietnia 2017 o 20:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A to tylko początek. Dziś kogoś pobiją, a jutro podłoża bombę. Za mordę islamskie ścierwa i won z Unii Europejskiej z wilczym biletem !!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!