wtorek, 25 lipca 2017 r.

Biała Podlaska

Czeka na śnieg, jak na zbawienie


- Tutaj zbiera się nas najwięcej, trzeba tu przyjść tak około 22. Wszystkie ławki zajęte, bo tu każdy ma swoje miejsce do spania - tłumaczy pan Rysio, od dziewiętnastu lat żyjący na ulicy. Jak twierdzi, nie ma żadnej alternatywy, noclegi na dworcu PKP to jedyne rozwiązanie dla niego i jego towarzyszy.

- Teraz jak zaczęli grzać, to przynajmniej człowiek nie marznie. Z dworca też nie wygonią, bo zaczął się już sezon ochronny, więc nie mogą. Powiedziano nam, że jak będzie spokój i nie będzie pijaństwa, to możemy tu siedzieć - kontynuuje Rysio.

Odróżnić bezdomnego od włóczęgi

Jedyna funkcjonująca w Białej Podlaskiej noclegownia dla bezdomnych daje schronienie sześciu osobom. - Jesteśmy w stanie zagwarantować dach nad głową wszystkim potrzebującym. Obecnie w naszej noclegowni są jeszcze dwa wolne miejsca, nikogo jednak nie zostawiamy na ulicy, gdyż dla zgłaszających się organizujemy pobyt w innych miastach - stwierdza Maria Parafiniuk, dyrektor MOPS w Białej Podlaskiej.
Jak twierdzi dyrektor, co roku w okresie jesienno-zimowym, pracownicy socjalni wraz z sokistami lub policją kontrolują osoby przesiadujące na dworcu. W znacznej mierze osoby te nie mają nic wspólnego z prawdziwymi bezdomnymi, gdyż po wylegitymowaniu ich okazuje się, iż mają stałe miejsce zamieszkania. Należy bowiem odróżnić bezdomnego od włóczęgi.

Obiecują, że rozpatrzą

Obiecują, że rozpatrzą
Czy w związku z tym należy mniemać, że wszystkie osoby śpiące na dworcu są włóczęgami? - Oczywiście nie. Wśród osób tam koczujących są też bezdomni. My nie możemy zmusić nikogo do nocowania w określonym miejscu, możemy tylko proponować. Nie wszyscy natomiast z tej propozycji muszą skorzystać - tłumaczy dyrektor MOPS.
Tymczasem pan Rysio bezskutecznie stara się zapewnić sobie "ciepły kąt” na zimę. - Kilkakrotnie byłem już w urzędzie miasta, gdzie prosiłem o jakiś kwaterunek na zimę w zamian za pracę w czynie społecznym. Obiecują, że rozpatrzą... - mówi z powątpiewaniem."Lokatorzy” dworca zgodnie twierdzą, że marzą tylko o dachu nad głową. Dzięki pomocy różnych osób i instytucji nie narzekają na brak jedzenia. - Na dworzec przybiegają nawet dzieci z pobliskich bloków i przynoszą nam jedzenie w reklamówkach - opowiada kolega pana Rysia. O ubranie też nie muszą bardzo zabiegać, bo i kościoły organizują zbiórki, pomagają też ludzie prowadzący sklepy z tanią odzież

Dach nad głową za odśnieżanie

- Ja nie chcę niczego za darmo. W zeszłym roku zimowałem w Siedlcach, gdzie udostępniono mi strych w bloku, w zamian całą zimę tam odśnieżałem. Teraz też czekam na śnieg, jak na zbawienie, bo może będą potrzebować ludzi, zawsze to jakieś zajęcie i mniej zimno w ruchu - tłumaczy nasz rozmówca.
Nadziei na stałą pracę dawno się już wyzbył, choć na dopiero czterdzieści dziewięć lat i spore chęci. - Ja z zawodu jestem murarzem, za pracą schodziłem całą Białą, nawet u prywaciarzy nic nie znalazłem. Jeździłem też po kraju, to czasem gdzieś sezonowo popracowałem - żali się rozmówca, po czym dodaje - Jedyne co mnie cieszy w tej sytuacji, to że nie mam rodziny, sam zawsze jakoś sobie poradzę.
Jest jednak wielu takich, jak Piotr N., starych i schorowanych. Czy oni dadzą sobie sami radę? Dzisiaj Piotr miał szczęście, ktoś z podróżnych kupił mu bułkę i kefir na kolację - czy jutro też ktoś taki się znajdzie?•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!