poniedziałek, 25 września 2017 r.

Biała Podlaska

Czekając na nerkę

Dodano: 24 listopada 2003, 15:06

Niektórzy z nich trzy razy w tygodniu pokonują kilkadziesiąt kilometrów, by w bialskim szpitalu poddać się dializie. Specjalna aparatura pozwala im na lepsze funkcjonowanie.

W powiecie bialskim dializuje się około 60 osób. Dla wielu z nich diagnoza lekarska zabrzmiała jak wyrok. Z upływem czasu oswoili się ze swoją chorobą. Do częstego pobytu w szpitalu przyzwyczaiła się Marianna Kościńska. Czterdziestokilkuletnia kobieta do aparatu sztucznej nerki podłączana jest od 22 lat.
- W wieku 24 lat poznałam straszną prawdę. Dowiedziałam się, że mam chore nerki i muszę poddać się dializie. Przeżyłam szok, nie mogłam pogodzić się z tą sytuacją. Myślałam, że niedługo umrę - wspomina o początkach choroby Marianna Kościńska.
Osoby dializowane muszą zmienić swój dotychczasowy styl życia i dostosować się do specjalnej diety. Dotyczy ona zwłaszcza picia niewielkiej ilości płynów. -To największy problem. Ma się ogromne pragnienie i trzeba je jakoś oszukać. Czasami się nie udaje, bo człowiek tęskni do odrobiny normalności - mówi pani Marianna. Kiedy dowiedziała się o swej chorobie zrezygnowała z pracy zawodowej i z założenia rodziny. Wybrała samotność, ponieważ nie chciała być dla osoby bliskiej ciężarem.
- Na początku źle się czułam. Byłam bardzo osłabiona. Nie chciałam, by ktoś widział jak cierpię - zwierza się kobieta. Po regularnych wizytach w szpitalu osoby poddawane dializie powoli godzą się ze swoją chorobą. Wiele z nich żyje nadzieją na przeszczep nerki. Cierpliwie czekają w swojej kolejce po zdrowie. Jednak nie zawsze nowa nerka właściwie funkcjonuje.
-W 1987 roku dokonano mi przeszczepu nerki. Po dziesięciu dniach musiano mi ją wyjąć, ponieważ źle pracowała. Obecnie czekam na nową szansę. Chciałabym odpocząć od szpitala. Zażyć trochę wolności - mówi M. Kościńska.
Podobne marzenia posiada Katarzyna Wawryniuk. Ona również ma za sobą nieudany przeszczep. Mieszkanka Międzyrzeca Podlaskiego o swojej chorobie mówi: - Nigdy nie użalałam się nad sobą. Starałam się swoją chorobę czymś rekompensować, na przykład wychowywaniem dziecka. Jestem pierwszą kobietą w Polsce, która po przeszczepie urodziła dziecko - podkreśla Katarzyna Wawryniuk. Zaznacza, iż choroba wiele zmieniła w jej życiu. Musiała zrezygnować z dotychczasowej pracy pedagoga szkolnego i zmienić swe przyzwyczajenia. Z czasem pogodziła się ze swoją sytuacją.
- Człowiek nabiera jakiejś pokory. Uczy się żyć inaczej. W takich przypadkach liczy się pomoc rodziny. Ja mogłam na nią liczyć - dodaje K. Wawryniuk.
Dla młodych, sprawnie fizycznych osób skierowanie na dializy często brzmi jak wyrok, zapowiedź zmiany trybu życia. Konieczność jakiejś bierności. Od nich zależy, czy pokonają swoje obawy i podejmą walkę o siebie.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!