czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Czy potraficie mnie ochronić?

Dodano: 12 marca 2007, 17:25

Skatowany przez bandytów Stanisław Leszak z Lisiowólki (pow. radzyński) jest zastraszany przez przestępców.

Ostrzegli go, że jeśli będzie szumieć, nie doczeka Wielkanocy. Mimo to emeryt nie został na razie objęty policyjną ochroną.

Pan Stanisław skontaktował się z nasza redakcją, bo nie czuje się bezpieczny. Powiedział nam, że przed tygodniem po godz. 22.30 usłyszał stukanie do drzwi swojego domu. Wyszedł na schody. Zobaczył dwóch barczystych młodych mężczyzn. - "Proszę wycofać sprawę i nie rozgrzebywać jej. Bo nie doczeka pan świąt wielkanocnych”. Tak powiedział mi jeden z nich - relacjonuje Leszak.
Cała sprawa ma początek w 2003 roku. To wtedy bandyci napadli na dom w Lisiowólce. Pobili gospodarzy i ukradli 46 tysięcy USD. Pan Stanisław wypłacił z banku oszczędności życia, żeby kupić mieszkanie w Lublinie i samochód. - Rozbili mi czaszkę. Wybili osiem zębów i połamali szczękę. Oberwała również moja żona. Leczenie i rehabilitacja kosztowały tysiące złotych.
Choć policja odzyskała prawie 8 tysięcy dolarów, to wymiar sprawiedliwości trzymał je w depozycie, zamiast oddać ofierze napadu. Pieniądze pan Stanisław odzyskał dopiero pod koniec 2006 roku po interwencji Dziennika Wschodniego. - Dobiło nas, że pani prokurator w trakcie śledztwa oddała rodzinie bandyty samochód kupiony za zrabowane u mnie dolary - dodaje Leszak. Mężczyzna przypuszcza, że teraz ktoś mu grozi, bo nie odpuszcza sprawy samochodu i dopomina się wyjaśnień. - Wydanie samochodu było co najmniej przedwczesne. Zleciliśmy prowadzenie śledztwa w celu wyjaśniania, czy syn podejrzanego odbierając wspomniane auto i sprzedając je nie dopuścił się paserstwa - mówi Jacek Drabarek, zastępca prokuratora okręgowego.
A co z bezpieczeństwem starszego pana? Janusz Syczyński, radzyński prokurator rejonowy, powiedział nam wczoraj, że porozmawia z prokuratorem prowadzącym tę sprawę. A to po to, by ustalić, czy konieczne jest objęcie ochroną zastraszonego emeryta. Dariusz Łukasiak z policji w Radzyniu Podlaskim dodaje, że funkcjonariusze wyjaśniają, kto mógł grozić Leszakom, i że trwa postępowanie w tej sprawie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!