sobota, 10 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Dajcie mi jakąś robotę

Dodano: 9 kwietnia 2002, 14:47

Puszka z guzikami zastępuje dzieciom zabawki. Asia i Grzesio traktują kolorowe bezużyteczne elementy
Puszka z guzikami zastępuje dzieciom zabawki. Asia i Grzesio traktują kolorowe bezużyteczne elementy

Długi w sklepach, ziemię leżącą odłogiem i brak perspektyw, tego mają pod dostatkiem nasi bohaterowie. Przeszliśmy gehennę, próbując im pomoc, ale udało się.

Ojciec rodziny wkrótce zacznie pracować. Władze gminy też wyszły tym ludziom naprzeciw, oferując matce zajęcie rachmistrza.
- Jak można żyć za 260 złotych rodzinnego plus to, co dostajemy z pomocy społecznej - odpowiada na pytanie Mirosław B., głowa domu. To oczywiste, że pięcioro dzieci trzeba przede wszystkim wyżywić, a on już od roku nie zarabia. Z roli też nie ma żadnego dochodu. Ubranie, meble, tego też im potrzeba, a z innych dóbr przydałoby się wszystko, co jest niezbędne maleństwu. Podczas naszej wizyty dziesięciomiesięczna Julia żywo obserwuje otoczenie, początkowo nieufnie reaguje na obcych. Asia i Grześ bawią się. Dwoje starszego rodzeństwa przebywa w szkole.
Ostatni zasiłek dla bezrobotnych, pobrany w październiku, wystarczył rodzinie na 6 metrów drzewa opałowego. Na szczęście mieszkanie odziedziczone po matce pana Mirosława nie jest duże. Korzystają z jednego pokoju i kuchni. Murowany budynek zdołali wcześniej pokryć blachą, ale bardzo im niewygodnie bez bieżącej wody i kanalizacji. Dostali w prezencie hydrofor, lecz nie mają do niego pompy. - Za to, co zarobię przy spisie, musimy założyć wodę - zapowiada Ewa B., biorąca udział w szkoleniach dla przyszłych rachmistrzów.
Rodzina jest pod kuratelą GOPS w Leśnej Podlaskiej. To istotne wsparcie. Miejscowa piekarnia "Partner” nieodpłatnie dostarcza pieczywo. Sam wójt Marian Tomkowicz pomagał mieszkańcom w znalezieniu pracy. Z tym są ogromne trudności. Sukcesem, choć po wielu wysiłkach, zakończyły się nasze starania. Tadeusz Konaszuk, prezes firmy Vikking KTS zgodził się zatrudnić pana Mirosława przy produkcji trelinki w akordowym systemie wynagradzania. Choć to zajęcie sezonowe, wiele dla naszych bohaterów znaczy. Nie wiedzą, jak dziękować dobroczyńcy za ten wielkoduszny gest.
- To nas ratuje. Męża mam dobrego, nie pije, zajmuje się dziećmi. To nas łączy, tylko Mirek zamartwia się o przyszłość. Bardzo przeżył tragiczną śmierć teściowej osiem lat temu - zwierza się pani Ewa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO