czwartek, 19 października 2017 r.

Biała Podlaska

Do wsi w małych gminach nie dociera pomoc

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 listopada 2008, 19:21

Mieszkańcy Romaszek, drugiej pod względem wielkości wsi w niewielkiej gminie Rossosz (pow. bialski), czują się pokrzywdzeni.

Karetki grzęzną w błocie. Ludzie mają problemy z wyjazdem drogami bocznymi. Most uszkodzony. Wójt tłumaczy się, że brakuje pieniędzy.

- Bardzo zaniedbana jest nasza miejscowość. Zostaliśmy 100 lat za Trzecim Światem. Nie mamy światła ulicznego i dróg nadających się do jazdy samochodami. Nie można we wsi przejechać przez most. Są w nim dziury nawet na 20 cm, na nich stale niszczę swojego forda. Nie możemy się doprosić choćby prowizorycznego naprawienia drogi polnej prowadzącej do części wsi nazywanych Kaczy Kąt i Zachorze. Dzieci muszą brodzić w błocku - mówi oburzony Józef Kossowski z Romaszek.

Dziwi się, że w czasach, kiedy jest wiele dotacji unijnych na ścianę wschodnią, do jego wsi nie docierają nawet grosze i centy.

Przypomina zdarzenie z poprzedniego roku, kiedy karetka pogotowia zagrzęzła na drodze, nie mogąc dojechać przez fatalne błota. - Starszy człowiek nie otrzymał na czas pomocy i zmarł - narzeka interweniujący mieszkaniec Romaszek. Dodaje, że jego wieś nie ma siły przebicia. Nie znajduje bowiem odpowiedniego wsparcia u wójta i w Radzie Gminy.

Florentyna Mikiciuk, radna z tej wsi, przyznaje, że w Romaszkach są zaniedbane odcinki dróg.

- Cóż ja mogę zrobić? Od niedawna mam mandat za radnego, który zrezygnował z zasiadania w radzie. Część dróg jest bardzo zaniedbana. Najgorzej z polnymi. Nie zawsze młodzież może nawet rowerami dojeżdżać do gimnazjum w Rossoszu. Kiedy zlikwidowano u nas gminną podstawówkę, stowarzyszenie przejęło ją i dobrze zarządza. Pokazaliśmy, że sami potrafimy zadbać o oświatę. Tak z drogami się jednak nie da uczynić - zauważa Florentyna Mikiciuk.

Kazimierz Weremkowicz, wójt gminy Rossosz, przyznaje, że w jego niewielkiej i ubogiej gminie trudno jest o inwestycje.

- Z pieniędzmi jest bardzo krucho. Na drogi mamy ledwie 200 tys. zł rocznie. Nie krzywdzimy Romaszek. W pierwszej kolejności tam wywieźliśmy żużel na drogi. Konieczny będzie remont zapadającego się mostu. Niestety, nasze drogi są lokalne, niższego rzędu. Nie mają zatem szans na dofinansowanie z funduszy unijnych - przyznaje wójt.

Ujawnia, że tylko droga w samym Rossoszu uzyska wsparcie unijne. Nie dziwi się zatem, że jeden z radnych zrezygnował z mandatu, gdyż za małe były dotacje na inwestycje w Romaszkach. - Ta wieś nie jest jednak dyskryminowana. Ma wodociąg i przebiega przez nią jedyna gminna droga asfaltowa - zauważa Weremkowicz.

Józef Kossowski jednak ma poczucie, że wójt patrzy z góry na wsie poza Rossoszem. Ostrzega, że jeśli tak będzie dalej, to mieszkańcy Romaszek wystąpią o przyłączenie ich miejscowości do sąsiedniej gminy Komarówka Podlaska, a wtedy mała rossoszańska gmina będzie musiała się rozpaść.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!