sobota, 10 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Dobrzy ludzie pomagają

Dodano: 10 kwietnia 2003, 16:31

Mieszkańcy Hołowczyc Starych i okolicznych wsi natychmiast zareagowali. Jedni przyjęli pod dach swoich obór ocalałe zwierzęta i opiekują się nimi, inni zwożą zboże, siano i słomę. Wszystkie sołectwa w gminie Sarnaki zbierają pieniądze dla rodzin, które ucierpiały.

Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy sami z siebie pomagają. Nie możemy się jeszcze otrząsnąć i myśleć, co dalej. To było potworne, słup ognia sięgał bardzo wysoko w górę. Mąż ledwo uszedł z życiem - mówi Irena Chwesiuk.
W poprzedni czwartek około godziny czternastej Stanisław Chwesiuk pierwszy zauważył ogień w swojej stodole. Trzymał wtedy w rękach krzyż i prowadził pogrzebowy kondukt. Część uczestników ceremonii pożegnania mieszkańca wsi rzuciła się na ratunek. Płomienie tak szybko zajęły trzy połączone ze sobą budynki, że nie dało się ich uratować. Zostały tylko fundamenty.
Z drewnianych ścian ogień przeniósł się kolejno na sąsiadujące dwie obory. Te częściowo ugaszono po kilku godzinach walki z żywiołem. Dach mają kompletnie zniszczony. Oprócz Chwesiuków, ucierpiały też dwie rodziny. Oni stracili prawie cały swój dorobek - stodołę i oborę, przechowywane w nich płody rolne, sprzęt, prawie nowy dewoo tico.
- Budynki były ubezpieczone, a to, co w środku, nie, oprócz samochodu, bo nie mieliśmy na to pieniędzy. Te z odszkodowania nie pozwolą nam się odbudować - martwi się pani Irena.
Codziennie odwiedza męża, który przebywa w łosickim szpitalu. Ma poparzoną głowę, twarz i rękę, trzeba go karmić. 15-letni syn Chwesiuków choruje na porażenie mózgowe i wymaga opieki. Jest jeszcze 13-letnia córka. Z podjęciem decyzji o przyszłości wszyscy czekają na powrót gospodarza. Uporządkowanie pogorzeliska uniemożliwiała dotąd zła pogoda.
Z inicjatywy urzędników gminnych w 32 sołectwach rozpoczęła się wczoraj zbiórka pieniędzy dla poszkodowanych rodzin. Ubezpieczyciele lada dzień wypłacą im odszkodowanie.
- Wiele wskazuje na to, że do tragedii doszło na skutek wypalania suchych traw. Przez pięć godzin walczyliśmy z ogniem, włączyły się jednostki ochotnicze z okolic, pomagali mieszkańcy, ale straty są ogromne. Oszacowaliśmy je na osiemdziesiąt tysięcy złotych - podkreśla kapitan Sławomir Zieniuk, rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Łosicach.
Strażacy nieustannie apelują o zaprzestanie wypalania łąk i nieużytków, ale jak widać na przykładzie Hołowczyc, nie to efektów. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO