piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Domowa troska

Dodano: 4 marca 2002, 18:17
Autor: Beata Malczuk

Wyruszają w miasto o ósmej. Z kuferkiem w ręku co dwie godziny pukają do innych drzwi. Zarabiają mało, pracują więcej niż powinny, ale alternatywa bezrobocia nie daje im innych szans

- Jak dowiedziałam się w trakcie negocjacji, że kasa chorych proponuje nam o pięć złotych mniej za wizytę niż w ubiegłym roku, załamałam się - mówi Barbara Soćko, pielęgniarka zajmująca się w Białej Podlaskiej domową opieką długoterminową. - Zgodnie z umową mamy obsługiwać po czterech obłożnie chorych pacjentów dziennie, ale w praktyce przekraczamy ten plan. To ciężka fizyczna praca, a wynagrodzenie jest marne - podkreśla.
Bezrobotna pielęgniarka z wyższym wykształceniem dwa lata temu postanowiła spróbować pracy na własną rękę. Zatrudniła koleżanki po fachu - obecnie są cztery, po jednej w Parczewie, Międzyrzecu, Terespolu i Białej. Zarabiają po 800 złotych miesięcznie po odliczeniu kosztów, czyli opłat za czynsz, z tytułu ubezpieczenia, za telefony i paliwo.
Domowa opieka jest niezbędna ludziom z przewlekłymi schorzeniami i niepełnosprawnym. Polega głównie na pielęgnacji i częściowej rehabilitacji pacjentów. W grę wchodzi głównie mycie, pionizowanie, pomoc w karmieniu. Trzeba też zająć się rodziną, nauczyć najbliższych, jak mają postępować z osobą obłożnie chorą.
Nagłe zdarzenie wytrąca ludzi z równowagi. Przychodzą do biura pielęgniarskiego niemalże w żałobie. Jesteśmy świadkami takiej rozmowy. - Moja mama złamała nogę w biodrze. Ma osiemdziesiąt sześć lat i chorobę Alzhaimera. Nie zgodziłam się na operację - mówi kobieta, zaraz po przekroczeniu progu gabinetu.
Przyniosła od lekarza skierowanie na opiekę domową. - Źle pani zrobiła, mama może już nigdy nie chodzić. Operacja jest konieczna - wyjaśnia pielęgniarka. Klientka przez następnych kilka minut opowiada, jak strasznie jej mama cierpi. Z bólu prawie się nie rusza. Jej opiekunkę pociesza wiadomość, że jedna z sióstr zajmie się chorą. Będzie przekonywała rodzinę, że hospitalizacja jest niezbędna.
Psychologiczne umiejętności bardzo się pielęgniarkom przydają. Każdemu cierpiącemu trzeba wykazać maksimum zainteresowania. Zniecierpliwienie jest szybko wyczuwane i odbierane jako lekceważenie. Trzeba być zdecydowanym. Wahanie się może być potraktowane jako objaw niefachowości.
- Pacjent jest u siebie, czuje się pewnie i ma swoje oczekiwania, inaczej niż w przychodni czy szpitalu. Dla nas to jest większa odpowiedzialność - zauważa B. Soćko.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!