czwartek, 19 października 2017 r.

Biała Podlaska

Dostał wyrok za "donosiciela policji"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2011, 18:30

W ubiegłym tygodniu sędziowie uznali, że Zbigniew Z. popełnił przestępstwo: pomówił oskarżonego o po
W ubiegłym tygodniu sędziowie uznali, że Zbigniew Z. popełnił przestępstwo: pomówił oskarżonego o po

Świadek oskarżenia nazwał mężczyznę odpowiadającego za brutalne pobicie "donosicielem policji”. Sąd w Radzyniu Podlaskim uznał to za przestępstwo, bo takie określenie "mogło poniżyć w opinii publicznej”.

Najpierw przed sądem stanął mieszkaniec podradzyńskiej miejscowości. W kwietniu 2008 roku zaatakował rowerzystę, z którym był skłócony. Gonił go samochodem, aż zajechał mu drogę. Wyskoczył z auta i uderzył rowerzystę w twarz. Zaatakowany wyciągnął telefon, żeby wezwać policję. Napastnik kopnął go w rękę i wytrącił aparat. Potem bił pięściami przez kilka minut. Na koniec wsiadł do auta i odjechał.

Pobity miał poważne obrażenia oka. Trafił do kliniki okulistycznej w Lublinie. Zawiadomił policję. Śledztwo zakończyło się oskarżeniem napastnika o pobicie. Został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 1,5 tys. zł grzywny. Do końca szedł w zaparte, że z pobiciem nie ma nic wspólnego.

Jednym ze świadków oskarżenia był Zbigniew Z. Zeznawał w Sądzie Rejonowym w Radzyniu Podlaskim. Stwierdził, że oskarżony to "donosiciel policji”. Słyszało to zaledwie kilka osób: sędzia, protokolant, adwokaci i sam oskarżony. Ten ostatni poczuł się dotknięty. Oskarżył Zbigniewa Z. o zniesławienie i wysłał do sądu prywatny akt oskarżenia.

W ubiegłym tygodniu sędziowie uznali, że Zbigniew Z. popełnił przestępstwo: pomówił oskarżonego o pobicie, że jest donosicielem policji, co mogło poniżyć go w oczach opinii publicznej.

Wyrok okazał się bardzo dotkliwy dla Zbigniewa Z. – 1,6 tys. zł grzywny, 500 zł nawiązki na rzecz PCK – wylicza Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. Do tego trzeba jeszcze dodać ponad 3,6 tys. zł, które jego adwersarz wydał na adwokata, a Zbigniew Z. ma je mu zwrócić. W sumie z innymi kosztami wyszło 6 tys. zł.

Dlaczego zapadł taki wyrok? Nie wiadomo. Sąd pisze uzasadnienie. Będzie tajne, bo sprawy o zniesławienie toczą się z wyłączeniem jawności.

– Złożymy apelację – zapowiada Andrzej Latoch, adwokat Zbigniewa Z. – Przecież to lepiej, gdy świadek powie za dużo niż za mało.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!