środa, 28 czerwca 2017 r.

Biała Podlaska

Dwudziestodwulatek z przeszłością

Dodano: 24 listopada 2002, 16:30

Twórca prywatnego muzeum na tle niewielkiego fragmentu swoich zbiorów pokazuje nam stary topór
Twórca prywatnego muzeum na tle niewielkiego fragmentu swoich zbiorów pokazuje nam stary topór

- Moim marzeniem jest stworzenie skansenu, w którym odtworzyłbym całą zagrodę chłopską - mówi Andrzej Józefaciuk, mieszkaniec Studzianki w gminie Łomazy. Do urzeczywistnienia tych planów brakuje mu tylko starych zabudowań gospodarskich i wiejskiej chaty, bo resztę, wraz ze stupięćdziesięcioletnim ulem, już ma.

Od siedmiu lat kolekcjonuje wszelkiego rodzaju starocia. Zbiory osiągnęły ilość z ledwością mieszczącą się w dwóch zagospodarowanych przez niego garażach.
- Największą moja chlubą spośród wszystkich zgromadzonych tu przedmiotów jest lodówka wyglądająca z zewnątrz jak komoda, a oziębiana lodem przeręblanym. To prawdopodobnie jeden z dwóch takich egzemplarzy, istniejących w naszym kraju -podkreśla Andrzej.
Przez siedem lat zbierania wszystkiego co stare, wraz z powiększaniem się kolekcji, rosło zainteresowanie okolicznych szkół, niecodziennym hobby młodego studzianina. - Przyjmuję tu całe wycieczki, m.in. z Białej Podlaskiej, Janowa, a także z pobliskich wiosek. - wylicza Andrzej. Jego muzeum odwiedzili także goście z Francji. Dla młodych zwiedzających eksponaty tam zgromadzone stanowią prawdziwa atrakcję. Tym bardziej, że jak mówi właściciel, wszystkiego można dotknąć.
Do studziańskiego muzeum zaglądają też coraz częściej prywatni zwiedzający, nie tylko z Polski. Często liczą na udany zakup, nierzadko oferując dość wysokie ceny. - Początkowo miałem rzeczywiście takie plany, że zbiorę trochę staroci, aby potem je sprzedać. Z czasem, gdy zbiory zaczęły rosnąć, zrozumiałem że to moja pasja. Z każdym z tych przedmiotów jestem emocjonalnie związany. O każdym mogę coś powiedzieć. Często musiałem się uczyć, bo czasem sam nie wiedziałem, co przyniosłem do domu - przyznaje Andrzej.
Swoją wielką pasją młody muzealnik zaraził także najbliższych. Przede wszystkim ojca. To dzięki niemu Andrzej poznawał historię eksponatów, które były mu obce.
- Tak jak początkowo tato był pesymistą i niechętnie zapatrywał się na mój pomysł, tak teraz jest jego wielkim entuzjastą - wyznaje właściciel mini muzeum. Panowie często wspólnie oprowadzają wycieczki, razem też snują plany dotyczące rozbudowy.
Być może dzięki ich wielkiemu zaangażowaniu już niedługo Studzianka zasłynie, jako miejscowość posiadająca jeden z nielicznych skansenów na Podlasiu.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!