wtorek, 24 października 2017 r.

Biała Podlaska

Działacze "Solidarności” zaglądają do teczek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 stycznia 2009, 19:37

Mija ćwierć wieku od procesu sądowego w którym skazano bialczan z "Solidarności”. Przeżycia tamtych lat i lektura dokumentów z IPN wywołują emocje.

- Ciągle powracają dramatyczne wspomnienia z naszej "wojenki”, jak nazwaliśmy nasze ówczesne działania. Nie chciałem wtedy być przewodniczącym zakładowej "Solidarności” w Spółdzielni Inwalidów "Elremet”, byłem przerażony.

Ludzie mi jednak zaufali. Udało się w mieście zmontować siatkę około 90 osób, które w naszej spółdzielni oraz w innych bialskich firmach chętnie wpłacały pieniądze na rzecz potrzebujących. Byli tam pracownicy szpitala i m.in. kolejarze - wspomina Grzegorz Targosz.

25 lat temu pracował jako konstruktor w "Elremecie”, który zatrudniał wówczas prawie 1200 osób. Pan Grzegorz wspomina, że tajne służby zainteresowały się środowiskiem spółdzielni inwalidów w wrześniu 1983 roku.

Wtedy to podczas przesłuchań jeden z najbardziej ideowych działaczy "Solidarności” zeznał esbekom, że pod koniec stycznia 1982 r. w "Elremecie” podjęto działalność charytatywną i zbierano składki na poczet internowanych i ich rodzin. Kierowca wskazał mieszkanie działaczki "Solidarności” Elżbiety Chaberskiej jako miejsce kilku nielegalnych zebrań.

Służba Bezpieczeństwa wykryła, że skrzynkę prasową z nielegalnymi wydawnictwami prowadził Jan Kornet (zmarł w sierpniu 2008 r.), I to on najbardziej podpadł esbekom. Namierzyli też osoby, które odbierały nielegalne wydawnictwa.
- Kilkanaście osób było wzywanych na przesłuchania.

Esbecy brali nas przeważnie z pracy. Sprytnie przesłuchiwali ludzi jako świadków. Równolegle odbywały się rewizje w domach i pracy. Janek Kornet za zajmowanie się skrzynką prasową i kolportażem miał najpierw dozór milicyjny, a następnie został aresztowany - dodaje Targosz.

- Kolega Kornet był bardzo zszokowany zbliżającą się rozprawą. Otrzymaliśmy od bialskich ojców kapucynów pismo polecające do sióstr franciszkanek w Warszawie. Pojechaliśmy do stolicy. Tam skontaktowano nas z Komitetem Prymasowskim, gdzie mecenas udzielił wielu wskazówek przed procesem. Wykazał liczne błędy prokuratora - wspomina Jan Wasiluk, który uważa, że wtedy istniała prawdziwa solidarność między ludźmi.

Jan Kornet dostał rok pozbawienia wolności w zawieszaniu na dwa lata. Musiał zapłacić 15 tysięcy zł grzywny i koszty sądowe - ponad 5 tys. zł.

- Połowę należności pokryliśmy z naszej kasy, a resztę zapłacił Antoni Zelent, prywatny miejscowy przedsiębiorca - dodaje Targosz, który niedawno, po długich staraniach zdobył z Instytutu Pamięci Narodowej materiały dotyczące jego osoby.

- Zdziwiło mnie, że w 1988 r. zostały zniszczone akta kilku znajomych z "Elremetu”. Jestem zadowolony, że wielu w czasie próby było niezłomnych. A wspominany kierowca dotąd nie odzyskał równowagi psychicznej - podkreśla Targosz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!