czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

"Filmiki miały pomóc matce Zosi w odzyskaniu córki". Nowe teorie z Łukowa

Dodano: 18 marca 2015, 08:00
Autor: Ewelina Burda

Sprawa dziewczynki z domu dziecka, która miała być zaniedbywana w łukowskim szpitalu, wciąż czeka na wyjaśnienie

W poniedziałek dyrektor placówki Grzegorz Gomoła przekazał do prokuratury stosowne materiały w tej sprawie. - Prawdopodobnie w tym tygodniu wszczęte będzie śledztwo - zapowiada Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Śledczy sprawdzają, czy życie lub zdrowie dziecka były zagrożone.

Przypomnijmy, że kilkunastomiesięczna Zosia, podopieczna Placówki Wielofunkcyjnej (domu dziecka) przebywała w łukowskim szpitalu św. Tadeusza od 21 grudnia do 2 stycznia. Jak twierdzą rodzice, których dzieci były hospitalizowane w tym samym czasie, dziewczynka miała być zaniedbywana przez personel placówki. Jednak dopiero w połowie lutego ujawnili amatorskie nagrania, na których widać m.in. Zosię ubrudzoną w swoich odchodach.

Pielęgniarka odpowiada na zarzuty

Na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej, dyrektor szpitala zapowiedział, że chce, by sprawa była jak najszybciej wyjaśniona. W szpitalu odbyły się konfrontacje rodziców z pielęgniarkami. Z osiemnastu tylko dwie usłyszały uwagi. Jednej z nich rodzice zarzucili, że nie chciała im podać numeru telefonu do dyrektora szpitala, a drugiej opieszałość w działaniu, która miała trwać ok. 30 minut.

- Jedna z pielęgniarek ustosunkowała się do tej skargi. Napisała, że usłyszała, że chodzi o telefon do kuratora, a nie do dyrektora. Natomiast druga osoba ustosunkuje się lada dzień - tłumaczy dyr. Gomoła.

Dyrektor wyjaśnia też okoliczności powstania nagrania, na którym widać brudną Zosię. - Pielęgniarka wyjaśniła, że rodzice zawiadomili ją, że dziecko jest brudne. Rozdała leki innym dzieciom i bezpośrednio po tym umyła dziecko. Na pewno nie trwało to kilka godzin - zapewnia Gomoła.

Filmiki miały pomóc matce Zosi?

W szpitalu trwają kontrole, m.in. ze strony Ministerstwa Zdrowia, NFZ oraz Rzecznika Praw Dziecka. - Procedura kontroli z resortu może potrwać od kilku do kilkunastu tygodni - mówi Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Zupełnie inny obraz opieki nad Zosią przedstawia jedna z matek, której dziecko przebywało w tym samym czasie na oddziale pediatrycznym szpitala w Łukowie. - Nie zauważyłam niczego niepokojącego w zachowaniu pielęgniarek. Z tego, co wiem, filmiki i zdjęcia miały pomóc matce (Zosi - przyp. red.) w odzyskaniu władzy rodzicielskiej - relacjonowała anonimowo w programie telewizji TVN Uwaga.

Nam też udało się do niej dotrzeć, jednak wczoraj odmówiła nam komentarza. - Moje wypowiedzi nie są traktowane poważnie. W prokuraturze powiem, jak było - ucięła.

Fundacja też walczy

Okazuje się, że od początku zaangażowana w sprawę warszawska Fundacja Razem Lepiej rzeczywiście dąży do tego, aby Zosia wróciła do swojej biologicznej matki, która ma ograniczone prawa rodzicielskie.

- W piątek złożyliśmy wiosek w Sądzie Rejonowym w Łukowie o tymczasową pieczę zastępczą nad Zosią i jej starszym bratem. Na czas przygotowania matki do prawidłowego wychowania dzieci - potwierdza prezes fundacji Marek Szambelan. Pieczę zastępczą miałaby sprawować pani dyrektor warszawskiej fundacji.

Dziś Zosia cieszy się dobrym zdrowiem. Przebywa w łukowskiej Placówce Wielofunkcyjnej, która również była kontrolowana, m.in. przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka.

Po medialnych doniesieniach do placówki napływają listy i paczki dla dziewczynki i innych dzieci.


wideo: TVP/x-news

WIDEO

Czytaj więcej o: Łuków szpital
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!