niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Janów Podlaski: Padła kolejna klacz należąca do Shirley Watts. Sprawę bada prokuratura

Dodano: 2 kwietnia 2016, 14:40
Autor: Ewelina Burda

Klacz Amra/ fot. Halsdon Arabians
Klacz Amra/ fot. Halsdon Arabians

W nocy z piątku na sobotę w janowskiej stadninie padła kolejna klacz należąca do Shirley Watts. 16-letnia siwa klacz Amra przebywała tu w ramach dzierżawy. Sprawę bada już prokuratura.

- Klacz Amra padła z piątku na sobotę. Wobec zaobserwowanych objawów, klacz została przetransportowana do kliniki SGGW w Warszawie. Po operacji nie wytrzymała. Wstępna diagnoza to skręt jelit – potwierdza prezes stadniny Marek Skomorowski. 

To już druga klacz należąca do żony perkusisty The Rolling Stones, która padła w Janowie.  W połowie marca również na skręt jelit zdechła Preria, którą Shirley Watts kupiła na janowskiej aukcji Pride of Poland w 2009 roku za 230 tys. euro.  Natomiast siwą Amrę Brytyjka wylicytowała w Janowie w 2008 roku za 340 tys. euro. Zresztą, żona wokalisty the Rolling Stones  to stała bywalczyni sierpniowych aukcji Pride of Poland. Prowadzi stadninę Halsdon Arabians w Wielkiej Brytanii, gdzie ma ponad 300 koni.  W Janowie są jeszcze dwie jej klacze - Pieta i Augusta. Mają się źrebić w maju i czerwcu. Ale nie wiadomo czy w janowskiej stadninie, bo najprawdopodobniej Watts chce je zabrać z powrotem do siebie.

Przypomnijmy, że w październiku ubiegłego roku z powodu podobnej przypadłości, zdechła utytułowana janowska Pianissima, którą Agencja Nieruchomości Rolnych wyceniła na 3 mln euro.

Kilka dni temu klacz Amra trafiła ze stadniny w Janowie Podlaskim do kliniki w Warszawie, by oźrebić się pod specjalnym nadzorem. Klacz urodziła zdrowego ogierka. Stadnina zapewnia, że po wyźrebieniu, klacz otoczona była specjalną opieką.

Obecnie, Agencja Nieruchomości Rolnych prowadzi postępowanie wyjaśniające okoliczności zgonu klaczy. Powiadomiona została też lubelska prokuratura. Przeprowadzana będzie m.in. sekcja zwłok.  

Ministerstwo Rolnictwo podejrzewa udział osób trzecich. „Szczegółowe okoliczności zdarzeń i jak wszystko wskazuje taka sama, w każdym przypadku, przyczyna zgonu rodzą uzasadnione  podejrzenie, że padnięcie klaczy, powodujące olbrzymie straty dla Skarbu Państwa i uderzające w prestiż cieszącej się wielką renomą stadniny, to efekt celowego działania osób trzecich”- napisał w specjalnym oświadczeniu minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. „Zależy mi na drobiazgowym i rzetelnym przeprowadzeniu śledztwa oraz wykryciu  sprawców bądź sprawcy zgonów klaczy”- podkreśla szef resortu. Dlatego skierował wniosek do Prokuratura Generalnego Zbigniewa Ziobry o  osobisty nadzór nad sprawą.

19 lutego związany z PiS prezes ANR odwołał ze stanowiska Marka Trelę, prezesa stadniny w Janowie Podlaskim, Jerzego Białoboka, prezesa stadniny w Michałowie oraz Annę Stojanowską, specjalistę do spraw hodowli konia arabskiego w ANR.

Obecnie janowską stadniną kieruje Marek Skomorowski, ekonomista z Lublina, bez doświadczenia w hodowli koni arabskich.

Gość
Gość
Gość
(97) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 kwietnia 2016 o 12:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Która kobyła spojrzy na nowego prezesa to zaraz zdycha !!!
Rozwiń
Gość
Gość (3 kwietnia 2016 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak ze mnie niue mlodzieniec tylko stary czlowiek, tak 16-to letnia kobyla to nie klacz a stara szkapa. Dziwne jednak to, ze poadnientych kobyl jest jedna wlascicielka i obie z tego samego powodu padly.
Rozwiń
Gość
Gość (3 kwietnia 2016 o 09:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A kiedy Padnie min. Skurwiel.
Rozwiń
Gość
Gość (3 kwietnia 2016 o 08:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobra zmiana PISOWCów. Buahhha.
Rozwiń
gość
gość (3 kwietnia 2016 o 08:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Może konie nie były poświęcane i dlatego zdechły?

Należy to rozważyć bo być może tak było!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (97)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!