środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Jazda z rekordzistą świata

Dodano: 9 kwietnia 2003, 17:42

Konie, podobnie jak wcześniej podnoszenie ciężarów, to wielka pasja Mariana Gryglasa
Konie, podobnie jak wcześniej podnoszenie ciężarów, to wielka pasja Mariana Gryglasa

Utrata nogi nie załamała go. Wręcz przeciwnie zmobilizowała do zorganizowania życia w innych warunkach. Od siedmiu lat zajmuje się hodowlą oraz turystyką konną. -To pasja, a zarazem sposób na życie - mówi Marian Gryglas, niepełnosprawny mieszkaniec Komarna.

Wśród odwiedzających Podlasie znane są jego, organizowane dla turystów, przejażdżki bryczką lub specjalnym zaprzęgiem z wozem w westernowym stylu do urokliwych zakątków nadbużańskich.
Gospodarstwo Mariana Gryglasa co roku odwiedza wiele osób. Mieszczuchów wabi chęć przeżycia prawdziwej przygody. Kilkudniowa wycieczka do okolicznych wiosek, nocleg w stodole oraz skosztowanie potraw regionalnych u różnych gospodarzy to dla nich niezła atrakcja.
Pan Marian, przewodnik wypraw raczy gości opowieściami oraz legendami związanymi z Południowym Podlasiem. - Mój dziadek, który był kawalerzystą zaszczepił we mnie i w moich braciach szacunek do koni. W pewnym stopniu kontynuujemy tradycję rodzinną. Zajmujemy się turystyką konną. Przy większych imprezach wyjazdowych staramy się sobie pomagać - wyjaśnia Marian Gryglas.
Swoją pasją zaraził również dzieci. Jego synowie biorą udział w organizowanych, co roku jesienią, hubertusowych pościgach za lisem. Rok temu taką gonitwą wygrał jego starszy syn Michał. 13 latek okazał się najszybszym zawodnikiem. Ojciec oprócz turystyki zajmuje się również hodowlą koni.
W stajni nazwanej przez jednego z gości Gryglasówką trzyma 9 koni. - Kupuję je w janowskiej stadninie lub od handlarzy. Do rutynowych czynności należy trening oraz ujeżdżanie. Wymaga to od człowieka cierpliwości, a także pewnego poświęcenia - podkreśla pan Marian.
Ciekawy rozdział w jego życiu stanowią osiągnięcia w podnoszeniu ciężarów. Podczas pobytu w Gdańsku, gdzie uczył się w Zespole Szkół Budowy Okrętów po raz pierwszy spotkał się z tym sportem.
Wzmożone treningi w Klubie Stoczniowiec przez 8 lat przyniosły pozytywne rezultaty. W 1983 roku został brązowym medalistą światowych igrzysk w Paryżu.
Kilka lat później w Holandii wynikiem 202,5kg pobił rekord świata. W sumie zdobył 18 medali, w tym 9 na mistrzostwach świata. Nawet wypadek podczas, którego stracił nogę nie zniechęcił go do dalszych treningów. Wręcz przeciwnie, zmobilizował do podnoszenia sztangi leżąc. - Sport dał mi zdrowie, chęć do życia. Uświadomił, iż można pokonać wiele, nawet jakiś stopień niepełnosprawności - podkreśla rekordzista świata z Komarna.
Dwa lata temu rozstał się z ulubioną dyscypliną sportu. O swoich osiągnięciach mówi: - Wygrywać to wielka sztuka, jeszcze większą jest godnie odejść.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO