piątek, 9 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Jedni uchwalają, kto inny decyduje

Dodano: 11 grudnia 2003, 16:49

Okazuje się, że sprawa podwyżki czynszu na terenie Radzynia budzi emocje nie tylko wśród lokatorów. Po opublikowanym w zeszłym tygodniu na łamach Dziennika artykule dotyczącym tej kwestii, swój punkt widzenia postanowili przedstawić tamtejsi radni.

Tłumaczą, że przyjęty przez nich program, ma być realizowany przez cztery lata, jego celem między innymi jest umożliwienie przeprowadzenia zmian, których rezultatem byłaby likwidacja dofinansowania lokali mieszkalnych z finansów miasta.
- Decyzja była częściowo podyktowana koniecznością zlikwidowania dużych rozbieżności w opłatach wnoszonych przez najemców i właścicieli mieszkań. Zatwierdzając program widzieliśmy osiągnięcie tego celu przez podniesienie czynszu, z jednej strony, ale i obniżenie kosztów. Przyglądając się funkcjonowaniu ZGL - wyjaśnia Zdzisław Woś, przewodniczący samorządowej komisji rozwoju gospodarczego miasta. Radny dodaje, że samo ustalanie stawek nie należy do kompetencji rady, jest ustawowo zarezerwowane dla władzy wykonawczej, w tym wypadku burmistrza.
Choć zdaniem przewodniczącego Rady Miasta Jacka Woźniaka, radnych zaskoczyła wysokość podwyżki. Nie mają oni możliwości jej zawetowania, gdyż rada nie ma takich uprawnień.
- Możemy tylko wnioskować do burmistrza o rozpatrzenie innych możliwości. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby stopniowe podnoszenie czynszu. Program samofinansowania uchwaliliśmy przecież na cztery lata. Dlaczego czynsz od razu wzrósł od razu o 73 procent, trzeba spytać burmistrza - mówi Jacek Woźniak.
Postanowiliśmy pójść za radą przewodniczącego, próbując nawiązać kontakt z burmistrzem. Jednak okazał się osobą nieuchwytną. Nie znaleźliśmy też w radzyńskim magistracie nikogo, kto mógłby się wypowiedzieć w jego imieniu.
Dlaczego zmiany w finansowaniu lokali są potrzebne, starają się wytłumaczyć radni. Ogólna suma wydawanych przez Radzyń na cele mieszkaniowe pieniędzy wynosiła w zeszłym roku milion 474 tysiące złotych, a na inwestycje przekazano milion 700 tysięcy. Zdaniem radnych tak nie może być.
- Poza tym warto, by ludzie wiedzieli, że niczego nie robimy pod stołem. Każdy ma prawo uczestniczyć w sesjach i domagać się odpisu dokumentów, jeśli nie są one utajnione. Można też żądać od burmistrza i rady zmian w podejmowanych decyzjach - przypomina Z. Woś. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO