wtorek, 26 września 2017 r.

Biała Podlaska

Kanapki nie dla wszystkich

Dodano: 28 stycznia 2002, 17:06
Autor: Beata Malczuk

W szkołach gminy Sosnowica około 37 procent uczniów stanowią dzieci byłych pracowników pegeerów. Pieniędzy na dożywianie ani od wojewody, ani z Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa samorząd jeszcze nie otrzymał.

Tylko jedna czwarta dzieci
Dział pomocy społecznej w Sosnowicy wystąpił z wnioskami o dotacje w kwocie około 40 tysięcy złotych. - Jeżeli szybko nie dostaniemy środków, tylko jedna czwarta potrzebujących zostanie objęta dożywianiem. Z Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa mamy sygnały, że pieniądze, około trzydziestu tysięcy do końca roku kalendarzowego, dadzą szybko, natomiast od wojewody nie wiadomo kiedy - mówi wójt Zygmunt Babkiewicz.
W podległych samorządowi placówkach dzieci otrzymują kanapki i gorący napój. Tylko jedna szkoła posiada stołówkę, ale nie przygotowuje się w niej obiadów. Te dostają tylko przedszkolaki i dzieci z zerówki mieszczącej się w tym samym budynku. Z obliczeń wynika, iż około 200 uczniów powinno mieć zapewnione posiłki, a ze względu na brak funduszów otrzymuje je dużo mniejsza liczba żaków.
Jak dopłacali tak dopłacają
W Starej Kornicy, gminie powiatu łosickiego, wszyscy wymagający tego uczniowie są objęci elementarną pomocą.
- Jak nam nie zwrócą pieniędzy, to i tak przetrwamy. Gmina dopłacała i dopłaca, bez oglądania się na kogokolwiek - twierdzi Franciszek Kałużny, gospodarz terenu. Zapewnia, że każde dziecko, którego rodzinie doskwiera niedostatek, zjada w szkole kanapkę, popija ją herbatą, a część nawet spożywa obiad, jeżeli w danej szkole jest serwowany.
Skarga na ministra
Zaliczka w kwocie 800 złotych dotarła już do gminy Rokitno w powiecie bialskim. - Ubiegamy się u wojewody o około czterdzieści tysięcy. Nie napisano nawet w decyzji, na jaki okres przyznano pieniądze, miesiąc, dwa, kwartał. My się wywiązujemy z obowiązku, dając trzydzieści procent środków na dożywianie, a druga strona nie. Sporo kłopotów mamy w związku z rozporządzeniem ministra - skarży się wójt Józef Mikołajczuk.
Przychodzą do niego rodzice z pretensjami, że nie daje pieniędzy na dożywianie. - Myślą, że fundusze są już na koncie, a to przecież nie tak - dodaje gospodarz gminy. Jak mówi, 190 dzieci kwalifikuje się do tego rodzaju pomocy, a czterdzieści dwoje z powodu braku środków nie otrzymuje posiłków.
Gorąca herbata tylko w jednej szkole
I tak ze względu na ciężką sytuację materialną większości rodzin, największa i jedyna pełna szkoła podstawowa na tym terenie przygotowuje obiady jednodaniowe. Koszt jednego posiłku jest przez to mniejszy i więcej rodzin je opłaca. W dwóch punktach filialnych uczniom wydawane są bułeczki, a tylko w Klonownicy Dużej, gdzie istnieje zaplecze kuchenne, przyrządzana jest dodatkowo herbata.
Gmina finansuje przedsięwzięcie z własnych środków. Dokłada też pieniądze z wpływów akcyzowych od sprzedawanego alkoholu. W tym roku ogółem zaplanowano na ten cel 12 tysięcy złotych.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!