środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Kanar zaaresztował dzieci jadące PKS Łuków

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 września 2009, 13:21

Chwile grozy przeżyły dziś dzieci z miejscowości Łazy k. Łukowa. Zamiast spokojnie jechać po lekcjach do domu, musiały wracać do szkoły. Zostały zatrzymane i wylegitymowane przez kontrolera łukowskiego PKS.

O sprawie poinformował nas ojciec jednego z "zatrzymanych” uczniów.

– Nasze dzieci zostały aresztowane przez kontrolera, który zabrał im zeszyty i kazał iść ze sobą do szkoły. Roztrzęsione, przerażone maluchy nie wiedziały nawet o co chodzi – tłumaczy oburzony rodzic. – A przecież to małe dzieci, uczące się w I czy II klasie podstawówki.

Wszystko przez to, że dyrekcja szkoły w Aleksandrowie, w której uczą się dzieci z Łaz, nie dogadała się z łukowskim PKS-em.

Gmina, której podlega szkoła, musi zapewnić dzieciom z okolicznych miejscowości dowóz na lekcje i z powrotem. Niektóre samorządy mają własne gimbusy. Niektóre korzystają z usług przewoźników. Tak jest właśnie w Aleksandrowie, gdzie dzieci ma dowozić łukowski PKS.

– Tyle, że podobno część rodziców zgłosiła do dyrektora szkoły w Aleksandrowie, że ich dzieci we wrześniu będą jeździły do szkoły rowerami. I nie będą korzystały z autobusów – mówi Szymon Sierpień, dyrektor PKS w Łukowie. – Tymczasem dostałem sygnał, że dzieci jeżdżą naszym autobusem, który i tak przez cały czas kursuje na tej trasie.

Dyrektor Sierpień wysłał więc dzisiaj kontrolera, który miał to sprawdzić. Kanar zatrzymał grupę ponad 20 dzieci, które jechały "na gapę” i razem z nimi pojechał do szkoły.

– Doszło do nieporozumienia – tłumaczy Danuta Matyka, dyrektor placówki w Aleksandrowie. – Z przekazaniem zapotrzebowania na bilety musieliśmy poczekać do początku września. Bo dopiero wtedy wiedzieliśmy, ile dzieci będzie korzystało z autobusu. Zamówienie już zostało jednak wysłane. I teraz czekamy tylko na bilety.

– Sprawa została wyjaśniona – dodaje Sierpień. I zapowiada, że PKS nie nałoży kar na "gapowiczów” ani na szkołę. – Najważniejsze, że wszystko już jest w porządku.

– Pytanie tylko czy rzeczywiście trzeba było robić taką akcję i straszyć dzieci – pyta jeden z rodziców. – Ktoś z dorosłych czegoś nie dopilnował, ktoś się nie dogadał, a ucierpiały tylko maluchy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!