wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Kiełbasa dla urzędników

Dodano: 6 listopada 2002, 21:56

Skarbnik Urzędu Miasta dostał 9 tys. zł, sekretarz - 7 tys. zł, naczelnicy - po 4-5 tys. zł. Nawet sprzątaczki wzięły po około tysiąc zł. Średnio na pracownika "wyszło” po 1,8 tys. zł. "To wyborcza kiełbasa” - oburza się opozycja.

Dziennik dowiedział się, że w przedwyborczy piątek, 25 października, prezydent Białej Podlaskiej Andrzej Czapski podpisał przelew na wypłatę nagród z funduszu premiowego. Dwa dni później Czapski startował w wyborach samorządowych, bo chce pozostać prezydentem.
Czapski przyznaje, że podjął decyzje o wypłacie nagród dla pracowników. Urząd Miasta wydał na to 350 tys. zł. Wyjaśnia, że są to duże kwoty jednorazowe, bo w administracji nie ma premii miesięcznych.
- Jest tylko goła pensja. Systematycznie jednak nalicza się 3-procentowy fundusz premiowy, który jest uruchomiany raz w roku - tłumaczy prezydent. - Obecnie nadarzyła się okazja, gdyż premier Leszek Miller przysłał nam list, dziękując za osiągnięcia inwestycyjne.
Na pytanie, dlaczego dał premie akurat przed wyborami, A. Czapski odparł: Było ryzyko, że mogę nie przejść do drugiej tury wyborów prezydenckich, zatem postanowiłem szybciej rozliczyć się z urzędnikami.
Prezydent przyznaje, że zrobił to w przedwyborczy piątek, w największej tajemnicy. Zdumiało go, jak szybko dowiedziała się o tym opozycja, która rozgłasza, jakoby rozdawał "kiełbasę wyborczą”. - Uważam, że nagrodzeni urzędnicy napracowali się - mówi A. Czapski. - A w starej Radzie Miasta bywali tacy radni, którzy dopiero na sesji otwierali przysyłane im wcześniej koperty z projektami uchwał. I za kilkugodzinny udział w sesji brali po 1200-1800 zł. Tymczasem w ich firmach ludzie muszą pracować po 12 godzin, dostając zapłatę ledwie za 8 godzin. Ja nie potrafię tak traktować ludzi.
Edward Burta, nowo wybrany radny przyznaje, że jest zaskoczony wiadomością o przyspieszeniu wypłat nagród w UM. Dziwi go, że pracownicy jednostek podległych samorządowi, jak choćby nauczyciele, nie byli tak wspaniale uhonorowani finansowo.
Decyzją Czapskiego jest zdumiony także jego konkurent w drugiej turze wyborów - Waldemar Godlewski. - Można się było wstrzymać. Jak były pieniądze, trzeba było zostawić na koniec roku, a nie tuż przed wyborami je wypłacać - mówi.
Adam Abramowicz, były radny opozycyjny, szef komitetu wyborczego "Bezpartyjni” (poniósł porażkę) uważa, że gest Czapskiego jest naganny. - Przecież w tym roku obcięto prawie 1 mln zł z wydatków rzeczowych w oświacie, czyli z wynagrodzeń. Teraz wydano prawie 400 tys. zł na "kiełbasę wyborczą”. Jest to kosztem mieszkańców. Trzeba będzie zaciskać pasa.
Abramowicz przypomina, że w 2003 roku nadejdzie termin wykupu obligacji miejskich. A wydatki są rozdmuchane. Za pieniądze, jakie prezydent wydał na nagrody, można było doposażyć szkoły. Dotychczas rodzice uczniów sami malują klasy i kupują zasłony do okien.
Prezydent zapewnia, że w tegorocznym budżecie pieniędzy nie zabraknie na nic, co było zaplanowane. Podkreśla, iż wypłacił nie planowane podwyżki nauczycielkom przedszkoli. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!