środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Klęska żywiołowa nad Krzną i Bugiem

Dodano: 13 maja 2007, 18:30

Zerwane dachy, powalone drzewa, połamane słupy trakcji energetycznej. Władze powiatu bialskiego wystąpią do wojewody o uznanie skutków piątkowej wichury jako klęski żywiołowej.

- W naszej wsi szalała trąba powietrzna! Z mojej stodoły zerwała eternit. Poleciał jak latawiec nie wiadomo dokąd. Nie znajdę - mówi Stanisław Sygieniewicz, sołtys Kolonii Piszczac. - Ludzie ponieśli ogromne straty. Wicher łamał dachy stodół, a nawet powalił ściany jednego budowanego domu. Mieszkańcy zabezpieczyli zniszczone budynki folią. Jest bardzo ciężko, bo nadal nie mamy prądu.
Jan Kurowski, wójt gminy Piszczac przyznaje, że ponad 20 domów w jego gminie jest bez dachów. Niektórzy ludzie są załamani, bo nie mają ubezpieczeń. Najgorzej jest w Kolonii Piszczac i w Ortelu Królewskim. W tej drugiej wsi wichura zrzuciła dach ze świetlicy.
- Tak mocno wiało, że drzewa i słupy trzaskały jak zapałki. W piszczackim parku padły dwa piękne świerki. Aż serce ściska. Prądu nie będzie jeszcze do wtorku w Kolonii Piszczac i w części Piszczaca. Ledwie udało się nam w sobotę przywrócić dopływ energii do hydrofornii. Mogła popłynąć woda, której nie było w wodociągu prawie dobę. Próbujemy przygotować na poniedziałek bilans strat - mówi wójt Kurowski. Dodaje, że z firmą ubezpieczeniową uzgodnił, że ludzie, którzy stracili dachy, mogli już w sobotę kupić plandeki. Zabezpieczyli dobytek.

Starszy kapitan Mirosław Byszuk, rzecznik prasowy bialskiej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, poinformował nas, że przez dwa dni strażacy mieli ciężką służbę przy cięciu i usuwaniu połamanych drzew i zabezpieczaniu dachów. W Janówce, Woli Dubowskiej i Kościeniewiczach byli wzywani do pomocy przy uszkodzonych dachach na budynkach mieszkalnych. W Małaszewiczach pomagali przy zabezpieczeniu częściowo zerwanego dachu z sali gimnastycznej. W tej miejscowości usuwali też drzewo, które runęło na sklep.

Podczas wichury na bialskiej ul. Warszawskiej, naprzeciw marketu "Plus”, oderwany gruby konar drzewa runął na 23-letnią Annę R. Szła ona pod parasolem ze swoją siostrą Mileną, którą gałąź ledwo drasnęła. A pani Anna z podejrzeniem złamania kręgosłupa została przewieziona do szpitala. Leży na oddziale ortopedii i jest pod fachową opieką.
Z kolei w podradzyńskiej Ustrzeszy fragmenty zerwanego dachu stodoły raniły starszego mężczyznę. Dochodzi do zdrowia w szpitalu.
Jeszcze w piątek bialski starosta powołał sztab kryzysowy. Poprosił wszystkich wójtów o podanie w poniedziałek bilansu strat. - Oczekujemy na szybkie meldunki energetyków i strażaków oraz urzędów gmin. Zwrócimy się do wojewody lubelskiego o pomoc. Po konsultacji z zakładem energetycznym podjęliśmy też decyzje, aby przy drogach powiatowych wycinać topole. Są one bardzo łamliwe i zagrażają ludziom - informuje Jan Bajkowski, wicestarosta bialski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!