środa, 13 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Kości niezgody. Wieś przeciw proboszczowi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 listopada 2013, 19:10
Autor: Ewelina Burda

O konflikcie mieszkańców Serokomli z proboszczem program zrobiła Lokalna magnes TV. Na zdjęciu kadr
O konflikcie mieszkańców Serokomli z proboszczem program zrobiła Lokalna magnes TV. Na zdjęciu kadr

Aby przygotować kwatery pod nowe nagrobki, proboszcz wynajął koparkę. Mieszkańcy miejscowości twierdzą, że w trakcie prac doszło do zbezczeszczenia szczątków ich przodków

– Na początku listopada na tzw. starej części naszego cmentarza zobaczyłem, że koparka rozkopuje stare mogiły, w których spoczywają nasi dzielni ziomkowie walczący o wieś – opowiada Władysław Wojtaś z rady parafialnej w Serokomli (pow. łukowski). I dodaje: – Proboszcz sam zdecydował o sposobie przygotowania miejsc na nowe nagrobki, bez żadnej konsultacji z nami. Potem po cmentarzu walały się kości, a ziemia ze szczątkami była wywożona ciężarówką poza Serokomlę.

Mieszkańcy miejscowości powiadomili policję i sanepid.

– Wpłynęło zgłoszenie z zarzutami wobec księdza dotyczące nieprawidłowego przygotowania nowych miejsc pochówku – potwierdza nadkomisarz Andrzej Dudzik, rzecznik komendy powiatowej policji w Łukowie.

Jednak w trakcie kontroli łukowski sanepid nie dopatrzył się rażących uchybień. – Ksiądz ma prawo budować nowe kwatery w miejscu starych. Pod warunkiem, że upłynęło co najmniej 20 lat od pochówku. Natomiast znalezione w ziemi szczątki trzeba odpowiednio zabezpieczyć, najlepiej zapakować do worka i zakopać głębiej w ziemi – tłumaczy Anna Kwiatkowska, dyrektor sanepidu w Łukowie.

Zgodnie z zaleceniem inspektorów, proboszcz nakazał, aby wywiezioną stąd ziemię robotnicy przywieźli z powrotem na teren cmentarza. – Ksiądz został ukarany mandatem. Wiemy, że naprawił swoje przewinienia – dodaje Kwiatkowska.

Tymczasem Władysław Wojtaś z rady parafialnej utrzymuje, że to mieszkańcy z własnej inicjatywy zakopali kości, które walały się po nekropolii. – Nie mogliśmy czekać, bo szacunek i godność zmarłym się należy. Sam natknąłem się na cmentarzu na pogniecioną czaszkę – wyznaje pan Władysław.

Zapytany o komentarz w "cmentarnej” sprawie, ks. proboszcz Henryk Domański powołuje się na wyniki kontroli sanepidu. – Sprawa jest już zamknięta. Zarzuty wobec mnie były wyolbrzymione i nieprawdziwe. Nie czuję się winny. Grupa wiernych niepotrzebnie nagłośniła sprawę. Nie chcę do niej wracać – mówi krótko ks. Domański.

Posługę duszpasterską ks. Domański sprawuje w parafii Św. Stanisława BM dopiero od września.

– Od samego początku urzędowania nowego proboszcza w parafii zachodzą duże zmiany. Nikt nie pyta nas o zdanie. Jest nam z tego powodu przykro – mówi z żalem pan Wojciech z Serokomli.

Niemniej jednak, podczas niedzielnej mszy proboszcz publicznie przeprosił swoich parafian za zajście na cmentarzu.

Pracownicy Urzędu Gminy w Serokomli nie chcą komentować tych wydarzeń. – Nie interweniowaliśmy, bo nic nam o tym nie wiadomo – ucina Teresa Ponikowska, sekretarz Urzędu Gminy w Serokomli.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!