środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Kryminał zamiast wesela

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 lutego 2007, 16:14

Najpierw był romans i plany na przyszłość. Potem setki SMS-ów z pogróżkami, dziwaczne „listy gończe” i sądowe sprawy.

Teraz poróżnione rodziny nie szczędzą sobie oskarżeń.
24-letni Janusz K. (z gminy Drelów) przez ponad rok był narzeczonym 22-letniej Mireli J. (z gminy Wisznice). Idylla trwała w najlepsze. – Dawałem Januszowi pieniądze na perfumy, paliwo i kartę telefoniczną. Mirelka prosiła. Później śmieli się ze mnie policjanci i prawnicy w sądzie, że byłem niezłym sponsorem, który na siebie bicz ukręcił. Teraz niedoszły zięć ciąga mnie po sądach – nie kryje rozgoryczenia Jan J., rolnik z gminy Wisznice.
Wojna się zaczęła, gdy młodzi zerwali. Wkrótce pan Jan otrzymał prawie 400 SMS-ów. A w nich groźby, że ktoś go spali lub podłoży bombę. Podobne SMS-y z jego imieniem i nazwiskiem w podpisie, dostali też inni ludzie m.in. bialska znana lekarka.

Okazało się, że SMS-y wysyłał niedoszły zięć. Pod koniec 2005 roku Janusz K. został skazany przez sąd za wielokrotne grożenie utratą życia Mireli i Janowi J. oraz Jadwidze R.. Dostał półtora roku więzienia w zawieszaniu na trzy lata. Sąd oddał go też pod dozór kuratora.
Spokój trwał krótko. Już na Walentynki 2006 roku rodzina J. znalazła w prasie życzenia: „Noce spędzone bez Ciebie, są jak czarne chmury na niebie. Zimno i pustka mnie otacza, tęsknota się we mnie nawraca. Januszowi Mirela.” Jana J. nękały ogłoszenia w pismach o wyprzedaży majątku i taniego samochodu. Telefon dzwonił jak oszalały. Rolnik rozchorował się na serce. Urszula Szymańska, prokurator rejonowy w Parczewie, informuje, że policja wyjaśnia tę sprawę. A w radzyńskim sądzie kurator sprawdza zachowanie Janusza K.
Jego ojciec twierdzi tymczasem, że syn nie szykanuje rodziny byłej narzeczonej. Mówi, że to oni są ofiarami nagonki. Na dowód pokazuje zafoliowaną kartkę z fotografią syna i czymś w rodzaju listu gończego za nim za rzekome gwałty. – Ta kartka wisiała obok przystanku w naszej wsi. Chodzi o zepsucie synowi opinii – mówi Jan K. Ostatnio jego syn z tego powodu wystąpił z prywatnym oskarżeniem wobec niedoszłego teścia. Zarzuca mu szkalowanie i sfabrykowanie „listów gończych”. Sąd rozpoczął kolejną sprawę.
– Czuję się pomówiony! To podłe! On siłą wciska we mnie, że ja miałem zabawiać się w wieszanie kartek – odpowiada Jan J.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!