wtorek, 17 października 2017 r.

Biała Podlaska

Kursantka nauki jazdy odpowie za śmiertelny wypadek? Dziś wyrok

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 grudnia 2009, 09:29

Sąd w Radzyniu Podlaskim ogłosi dziś wyrok w kontrowersyjnej sprawie wypadku z udziałem "elki”, w którym zginęły dwie osoby. Oskarżony jest instruktor i kursantka.

Sprawa jest nietypowa, bo przepisy nie rozstrzygają jednoznacznie, jaka jest odpowiedzialność kursanta i instruktora w takiej sytuacji.

– Spowodowanie wypadku jest przestępstwem powszechnym, dotyczy każdego uczestnika ruchu drogowego, nawet pieszego. Nie ma żadnego przepisu, który wyłączałby z odpowiedzialności karnej kursanta na kursie prawa jazdy – tłumaczy Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Ale zaznacza: – Czymś innym jest to, czy osoba może odpowiadać za dane przestępstwo, a czymś stopień winy tej osoby – podkreśla Syk-Jankowska. – Z opinii biegłych wynika, że do spowodowania tego wypadku przyczynił się zarówno instruktor, jak i kursantka. Ale która z tych osób w jakim stopniu to zrobiła, zdecyduje sąd.

Wszystko przez wypadek sprzed dwóch lat. Pani Mirosława robiła kurs prawa jazdy w jednej z radzyńskich szkół jazdy. Była już po zdanym egzaminie teoretycznym i pierwszej oblanej części praktycznej. W listopadzie 2007 r. dokupiła dodatkowe lekcje.

– Trafiłam na pierwszy atak zimy. Spadło dużo śniegu. Wiał silny wiatr – opowiada pani Mirka. W Rzeczycy (pow. bialski) kobieta straciła panowanie nad samochodem. Jej nissan micra zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z fiatem seicento. Pasażerka fiata zginęła na miejscu. Pasażerka nissana zmarła w szpitalu.

Prokuratura oskarżyła instruktora o umyślne naruszenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym (m.in. dopuścił do jazdy samochodem bez zimowych opon) i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Ten drugi zarzut usłyszała także pani Mirosława. Obojgu grozi do 8 lat więzienia.

– Przecież wsiadając do samochodu, dopiero mam się nauczyć jeździć – oburza się pani Mirka. – A polskie prawo traktuje mnie jak doświadczonego kierowcę.

– Kursant nie powinien ponosić żadnej odpowiedzialności ze tę sytuację – uważa Paweł Mazur, właściciel jednej z lubelskich szkół jazdy. – To instruktor jest w pełni odpowiedzialny za to, co dzieje się w samochodzie. A kursant, wsiadając do auta, w pełni ufa instruktorowi.

Zdaniem Mazura, odpowiednie przygotowanie samochodu do jazdy spoczywa wyłącznie na ośrodku szkolenia: – Letnie opony w taką pogodę to wyraźne zaniedbanie szkoły.

– Dlaczego ja mam płacić za nie swoje grzechy – pyta pani Mirka?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!