czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Labrador sieje postrach wśród przemytników

Dodano: 11 lutego 2009, 20:34
Autor: Monika Mojsym

Imię: Bor. Wiek: Jeden rok. Miejsce pracy: Izba Celna. Rysopis i znaki szczególne: rozczulające spojrzenie, biszkoptowa sierść i genialny węch.

Labrador o imieniu Bor pracuje w komórce zwalczania przestępczości bialskiej Izby Celnej. A dokładnie na granicznym przejściu drogowym w Dorohusku. Mimo sympatycznego wyglądu budzi niechęć wśród tych podróżnych, którzy próbują przewieźć przez granicę tytoniową kontrabandę.

- W samochodach i pociągach przekraczających granicę w Dorohusku Bor znalazł już prawie 47 tysięcy paczek nielegalnych papierosów. I to w ciągu zaledwie czterech miesięcy - mówi Marzena Siemieniuk, rzecznik Izby Celnej w Białej Podlaskiej. - W każdym z tych przypadków papierosy były ukryte w wymyślnych skrytkach.

Przemytnicy Bora się boją, ale są i tacy, którzy nie ukrywają podziwu dla jego zdolności. - Gdy kogoś skierują na szczegółową kontrolę, a ten pies akurat ma dyżur, to znajdzie wszystko - mówi Adam, który regularnie jeździ na Ukrainę. - Aż wierzyć się nie chce, jaki to mądry zwierzak. Celnicy tylko wpuszczają go do auta, a on dokładnie obwąchuje całe wnętrze. Gdy przysiądzie, wiadomo już, że coś znalazł.

Najbardziej spektakularny sukces labradora to ponad 2,2 tys. paczek papierosów w dostawczym volkswagenie. - Były ukryte m.in. w dachu, drzwiach, pod tapicerką i w oparciach siedzeń - mówi Siemieniuk.

Podczas każdej służby Bor znajduje od kilkuset do ponad 2 tys. paczek papierosów. - Widziałem, jak znalazł siedem kartonów - opowiada Dariusz, który ostatnio przejeżdżał przez przejście graniczne w Dorohusku. - Były bardzo dobrze ukryte, a ten pies wskazał wszystkie, co do jednej paczki. Jak tak dalej pójdzie, to przemytnicy zwiną interes.

Bor nie osiągałby takich rezultatów bez pomocy swojego opiekuna. - To właśnie od przewodnika w dużej mierze zależą umiejętności i wyniki psa - wyjaśnia rzecznik bialskiej Izby Celnej. - On bezpośrednio pracuje z Borem i interpretuje jego zachowanie podczas przeszukań.

Bor zanim trafił na granicę, przez dwa miesiące uczył się w ośrodku szkolenia psów służbowych Służby Celnej w Kamionie. Zakończył szkolenie z najwyższą notą. - Szkolone przez nas labradory muszą spełniać określone wymogi - mówi Hubert Skarzyński, kierownik ośrodka.

- Spośród szczeniaków wybiera się najbardziej chętne do zabawy. Muszą być też odporne na stres i nie bać się odgłosu wystrzału. Gdy pies skończy 7-8 miesięcy, uczymy go rozpoznawania zapachu tytoniu, a także posłuszeństwa i reagowania na komendy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!