czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Lawina darów dla rodziny z Milanowa

Dodano: 2 grudnia 2005, 20:36

Syrowcowie nie wiedzą, jak dziękować ludziom za okazaną pomoc.
Po naszym artykule zostali wprost zasypani różnymi darami. Dostali meble, żywność, ubrania. Jeden z darczyńców zapłacił w sklepie za 265 bochenków chleba. Będzie co jeść do końca roku

Pani Barbara płacze, ale tym razem ze szczęścia. – Poczuliśmy, że komuś na nas zależy – ukradkiem ociera łzy.
Skalą pomocy otrzymanej w ostatnich dniach przez rodzinę Syrowców zaskoczona jest też Grażyna Gronowska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Milanowie. – Wszyscy jeszcze raz się przekonaliśmy, że są wśród nas osoby wrażliwe na ludzką krzywdę i biedę. Chcę im wszystkim bardzo podziękować – mówi kierownik Gronowska. – A co dziwniejsze, wszyscy chcieli pozostać anonimowi. Udało nam się ustalić, że jeden pan, może trzydziestoletni, ma na imię Grzesiek. Przyjechał do naszego ośrodka, wypytywał, czego ta rodzina potrzebuje. Przywiózł dwie wersalki, meblościankę, pralkę z wirówką. Zapłacił w sklepie do końca roku za pieczywo.
Ktoś inny podrzucił worek kaszy gryczanej. Kobieta z Lubartowa przywiozła worek cebuli i marchwi oraz dwie skrzynki jabłek. Jakiś mężczyzna podarował dziesięć kilogramów cukru, wózek dla dziecka i łóżeczko. Syrowcowie dostali też pościel, kołdry i poduszki. Pan z kręgu kościoła domowego „Światło życia” zaoferował pomoc finansową, po 200 złotych miesięcznie. Pierwszy przekaz już przyszedł.
– Pocztą przysłała paczka z ubraniami. Osoba, która ją nadała prosiła, żeby napisać czego jeszcze potrzebujemy – dodaje pani Barbara. – Tylu dobrych ludzi o nas pamiętało. Kupiłam już kartki świąteczne. Kogo znam to wyślę mu z podziękowaniami.
A najbardziej cieszy się pani Barbara z chleba. – Codziennie zjadamy po pięć bochenków. Czasem nie miałam za co tyle chleba kupić. A teraz idę do sklepu i biorę...
Jej synowie Antek, Adam i Marcin są zachwyceni meblami. Ale chcieliby jeszcze ocieplić mieszkanie. – Może ktoś by nam pomógł załatwić płyty gipsowe i styropian.
Pani Barbara marzy jeszcze o maszynie do szycia, większej kuchni gazowej i chociażby małym telewizorze.
Kto z Państwa chciałby pomóc jeszcze rodzinie Syrowców, powinien kontaktować się z GOPS – tel. 0-83 3567241.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!