czwartek, 19 października 2017 r.

Biała Podlaska

Lewy transfer na Białoruś. 9 mln zł łapówki dla celnika?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2012, 20:59
Autor: Rafał Panas

 (Jacek Świerczyński/ Archiwum)
(Jacek Świerczyński/ Archiwum)

Nawet 9 mln zł łapówki mógł wziąć celnik, który fikcyjnie poświadczył wywiezienie towaru z Polski.

Towar z Chin (prawdopodobnie ubrania i buty) trafił do Europy kilka miesięcy temu. Jak każdy transport spoza UE, został zarejestrowany w unijnym systemie. Do Polski towar przyjechał z Hamburga.

Gdyby trafił na krajowy rynek, jego właściciel musiałby zapłacić m.in. cło. Gdyby jednak został wywieziony poza granice Unii, to wtedy wszelkie koszty ponosi importer z kraju docelowego. Dlatego chińskie tekstylia – zapakowane do 360 wagonów kolejowych – miały opuścić Polskę, ale tylko na papierze.

W rzeczywistości cały towar został w kraju. O kulisach sprawy napisał wczoraj tygodnik "Słowo Podlasia”.
Na trop afery wpadła wewnętrzna kontrola w Izbie Celnej w Białej Podlaskiej. Podejrzane przedmioty z Chin znaleziono w jednej z hurtowni w Białymstoku. – Nie mamy narzędzi, żeby zbadać tę sprawę, więc zawiadomiliśmy prokuraturę.

Muszą sprawdzić całą drogę, jaką przebyły dokumenty – mówi Marzena Siemieniuk, rzeczniczka bialskiej Izby Celnej. Dziennikarze "SP” napisali, że łapówka dla celnika, który podpisał lewe papiery, mogła sięgnąć nawet 9 mln zł. – To dywagacje, tego nie wie nawet prokuratura – stwierdza rzeczniczka.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku. Wczoraj naczelnik wydziału walki z przestępczością zorganizowaną nie odpowiedział na nasze pytania.

Siemieniuk zdradza, że brakuje kilkudziesięciu dokumentów związanych z tranzytem towaru. – Ale ze względu na dobro śledztwa, nie mogę powiedzieć nic więcej – ucina.

Do przekrętu miało dojść na przejściu granicznym w Małaszewiczach. Towar miał jechać w ponad 360 wagonach. Według nieoficjalnych informacji, wszystkie miał odprawiać jeden celnik. Śledztwo jeszcze trwa, ale kierownik zmiany celników już został przesunięty na inne stanowisko. Takie, które nie jest związane z odprawami transportów.

– Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko. Więc zgodnie z prawem nie było podstaw, żeby go zwolnić. Może okazać się niewinny – tłumaczy Siemieniuk.

Nie wiadomo jeszcze, czy w sprawę zamieszani są inni pracownicy izby. Śledczy sprawdzą m.in. czy z komputerowego hasła celnika, który odprawiał wirtualne wagony, korzystały też inne osoby. Dziennikarzom celnik tłumaczy, że ktoś włamał się na jego konto.

Śledczy u celników

O ostatniej wielkiej aferze z udziałem celników pisaliśmy w kwietniu. Wtedy Prokuratura Apelacyjna w Lublinie zakończyła śledztwo dotyczące sprowadzania ponad półtora tysiąca samochodów ze Szwajcarii przez dwóch przedsiębiorców z Garwolina: Grzegorza T. i Witolda P. Oskarżyła w sumie 38 osób. 26 z nich to celnicy z Izby Celnej w Białej Podlaskiej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!