czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Łzy na wyrównanie krzywd

Dodano: 25 lutego 2003, 15:43

- Urzędniczka wypominała, że wydaję pieniądze na adwokatów sądząc się z ZUS i lepiej powinnam modlić
- Urzędniczka wypominała, że wydaję pieniądze na adwokatów sądząc się z ZUS i lepiej powinnam modlić

Do naszej redakcji trafia wiele osób skarżących się na oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Radzyniu Podlaskim. Ostatnio zgłosiła się do nas zalewająca się łzami bialczanka Marianna K.

Okazuje się, że pobiera ona pełną emeryturę z ustawy pracowniczej oraz pół renty z tytułu choroby zawodowej. Od dłuższego czasu rości pretensję, co do wysokości renty. Występowała do wielu instytucji, nie uzyskała jednak potwierdzenia zasadności swoich roszczeń.
- Przez wiele lat otrzymywałam najniższą emeryturę krajową. Jako osoba głucha musiałam walczyć w sądzie o uznanie mojej choroby zawodowej. Kiedy wreszcie wygrałam sprawę, uzyskałam prawo do renty. Później starałam się o rekompensatę pieniężną. Jednak w 2000 roku oddział ZUS w Radzyniu Podlaskim odmówił mi prawa do rekompensaty. Za tyle lat krzywdy i prawie dwudziestolecie poniewierki nie dostałam wyrównania strat. W innym biurze ubezpieczeniowym jedna z pracownic wyznała mi "Nie możemy mówić prawdy”. Kiedy niedawno pojechałam do Radzynia i chciałam dostać się do dyrektora oddziału ZUS, pracownica nie pozwoliła mi przejść do szefa. Wypominała, że wydaję pieniądze na adwokatów sądząc się z ZUS i lepiej powinnam modlić się o zdrowie - mówi starsza kobieta.
Stanisław Sieński, dyrektor radzyńskiego oddziału ZUS wyjaśnia, że Marianna K. uzyskała znaczne podwyższenie świadczenia, gdy zyskała prawo do renty.
- Po naszej decyzji dotyczącej odmowy prawa do rekompensaty pieniężnej pani Marianna K. odwołała się do Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Lublinie, który oddalił sprawę. Przyjęty w naszym zakładzie system obsługi interesantów umożliwia wyjaśnienie wszelkich wątpliwości, dotyczących świadczeń emerytalno-rentowych, bezpośrednio na stanowiskach informacji. Nie stosujemy praktyki utrudniania dostępu interesantów do dyrektora. Jednak w sytuacji, kiedy zainteresowany może uzyskać potrzebną informację na stanowisku pracy jest tam kierowany. W przypadku, jeśli uważa, że nie otrzymał wyczerpującej informacji i sprawa wymaga interwencji dyrektora może zawsze zwrócić się do mnie lub zastępcy - wyjaśnia Stanisław Sieński.Podkreśla, że w wyniku postępowania wyjaśniającego nie stwierdzono, aby zachowanie pracownicy wobec Marianny K. było aroganckie i niewłaściwe. - Było jedynie próbą cierpliwego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy i wytłumaczenia, że decyzje nasze są prawidłowe - wykłada swoje racje dyrektor. Zaznacza, iż osobiście udzielił wyczerpujących informacji zainteresowanej kobiecie. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO