sobota, 16 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Marek Trela kontra stadnina koni w Janowie. Proces zakończony

Dodano: 5 września 2017, 18:21
Autor: Ewelina Burda

Marek Trela we wtorek w sądzie w Białej Podlaskiej
Marek Trela we wtorek w sądzie w Białej Podlaskiej (fot. Ewelina Burda)

- To od początku sprawa honorowa dla mnie - mówi Marek Trela o swoim powództwie przeciwko stadninie koni w Janowie Podlaskim

Marek Trela, odwołany w lutym 2016 roku przez Agencję Nieruchomości Rolnych, wieloletni prezes janowskiej stadniny, domaga się odszkodowania w wysokości 36 tys. zł, czyli równowartości trzymiesięcznego wynagrodzenia za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy i zasądzenia kosztów sądowych. Wcześniej roszczenie obejmowało jeszcze przywrócenie do pracy, ale treść pozwu uległa zmianie.

- To od początku sprawa honorowa dla mnie. To co chciałem osiągnąć, to nie jest kwestia finansowa. Bardziej chodziło mi, aby dowiedzieć się o rzeczywistych powodach mojego odwołania. Bo nie można tak przyjść i powiedzieć po 30 latach pracy, że jest pan niepotrzebny- uważa Trela, który w stadninie koni w Janowie Podlaskim pracował od 1978 r. Najpierw jako lekarz weterynarii, a w 2000 r. został powołany na prezesa spółki.

We wtorek odbyła sie ostatnia rozprawa w tej sprawie. Ale sąd, z uwagi na jej skomplikowany charakter, wyrok ogłosi w poniedziałek. Zdaniem radcy prawnego Jacka Cieplucha, który reprezentuje Markę Trelę, "jeżeli mamy powołanie prezesa na czas nieokreślony, w rozumieniu korporacyjnym, to nie można przyjąć że umowa o pracę zawarta na czas pełnienia funkcji jest jakąś umową skończoną i kończy sie z woli innego organu".

W jego ocenie z Markiem Trelą została zawarta w 1999 roku umowa o pracę na czas nieokreślony i zgodnie z takimi zasadami powinna zostać rozwiązana, m.in. z zachowaniem 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia. Tymczasem, adwokat Grzegorz Fertak, pełnomocnik stadniny koni w Janowie Podlaskim dowodził przed sądem że nawet orzecznictwo Sądu Najwyższego  potwierdza, że umowy o pracę zawierane na czas wykonywania określonej pracy, stanowią odrębny rodzaj umowy. - W przypadku członka zarządu spółki prawa handlowego oznacza to tyle że umowa o pracę zawarta na czas wykonywania określonej funkcji ulega rozwiązania wskutek odwołania członka zarządu bądź jego rezygnacji - stwierdził we wtorek Fertak.

A sam Marek Trela przyznaje, że już czuje satysfakcję. - To życie mi ją dało. Rozwój kolejnych sytuacji w stadninach i na aukcji. To pokazało, że gdzieś został popełniony błąd, ktoś niedokładnie się zastanowił. Może ktoś miał niewłaściwych doradców - zastanawia się były prezes. - Udało mi się poznać powody mojego odwołania, z którymi trudno mi się zgodzić. Bez względu na wyrok sądu, osiągnąłem swój cel. A teraz mam inne zadania - zaznacza.

Przypomnijmy, że od lutego tego roku Trela pracuje jako główny menadżer stadniny W’rsan w Abu Dhabi. To ogromna stadnina, w której hoduje się ponad pół tysiąca koni. Jej właścicielem jest szejk Sultan bin Zayed Al Nahyan z jednego z bardziej wpływowych i najbogatszych rodów w Emiratach Arabskich.

Natomiast w najbliższy weekend Marka Trelę będzie można spotkać w podkrakowskich Michałowicach na Krakowskim Pokazie i Aukcji Koni Arabskich, który organizują m.in. byli prezesi państwowych stadnin.

Klapa
Użytkownik niezarejestrowany
pure
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Klapa
Klapa (10 września 2017 o 22:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sprzrfawvzukom nie poszło w Michałowicach Nie pomogli niby fachowcy. Co teraz Trela i jego koleżanka i kolega powiecie :)
Rozwiń
Gość
Gość (10 września 2017 o 15:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zobaczcie jakie jest wynik zmiany. Stadnina ma najgorszy wynik sprzedaży od lat. Zarządzają nią ludzie, którzy nie mogą się pochwalić takim doświadczeniem jak Pan Marek, oraz uważam, że nie potrafią dobrze zarządzać. Uważam, że zmianą na miejscu prezesa stadniny i dlaczego do niej doszło powinno zainteresować się CBA. Szkoda tylko tylu lat historii.
Rozwiń
pure
pure (10 września 2017 o 07:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie placze za 40 tyś ale chodzi o zasadę. Nie można wyrzucać ludzi z dnia na dzień bo komuś się zachciało stanowiska. 
Rozwiń
czyt
czyt (8 września 2017 o 20:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zioom napisał:
No jasne lepiej jest wyrzucić kogoś kto się zna na tym byle by swoim kolesiem obstawiać robotę a potem konie zdychają brawo wielki myślicielu
 Się zna, to nie zginie. Weteryniarz i płacze za jkimiś 40tysiącami, litości. Dobrze, że został pogoniony. Na pewno dobrze dla koni.
Rozwiń
Figa z makiem
Figa z makiem (8 września 2017 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj jak tęskno do koryta Mareczku oj tęskno :) 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!