niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Marek Trela w sądzie pracy: Spodziewałem się innego potraktowania

Dodano: 29 czerwca 2016, 13:38
Autor: Ewelina Burda

W sądzie pracy w Białej Podlaskiej odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie przywrócenia do pracy Marka Treli, wieloletniego prezesa stadniny w Janowie Podlaskim. Fot. Ewelina Burda
W sądzie pracy w Białej Podlaskiej odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie przywrócenia do pracy Marka Treli, wieloletniego prezesa stadniny w Janowie Podlaskim. Fot. Ewelina Burda

– Najważniejsze, aby uratować honor i dobre imię, które zostało naruszone – mówi Marek Trela, były prezes janowskiej stadniny, który walczy w sądzie o przywrócenie do pracy i wypłacanie 36 tys. zł równowartości trzymiesięcznego wynagrodzenia. Strona pozwana nie uznaje tego powództwa. We wtorek odbyła się pierwsza rozprawa.

– Mam nadzieję, że zarówno ja, jak i moi odwołani koledzy (Jerzy Białobok i Anna Stojanowska – przyp. red.), dowiemy się o powodach rozwiązania stosunku pracy. Właściwie do tej pory nie jest jasne, dlaczego te zmiany nastąpiły. Nie było właściwego uzasadnienia. A dla nas najważniejsze jest, aby uratować honor i dobre imię, które zostało naruszone. Nie można tego tak zostawić – mówił na chwilę przed rozprawą Marek Trela, który w stadninie koni w Janowie Podlaskim pracował od 1978 roku, najpierw jako lekarz weterynarii. W 2000 roku został powołany na prezesa spółki. A 19 lutego tego roku uchwałą nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała go ze stanowiska. 

Najpierw pojawił się argument „braku zaufania”, a po kilku dniach ANR wysunęła już „brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi”. Miało chodzić o „okoliczności związane z zachorowaniem, leczeniem i eutanazją klaczy Pianissima”.

– Jako prezes spółki uznawałem prawo właściciela do wymiany zarządu, ale jako pracownik spodziewałem się innego potraktowania, innej formy wypowiedzenia i uzasadnienia tej decyzji – zeznał Trela przed sądem w Białej Podlaskiej.

Przyznał, że nie wiedział o możliwości zakwestionowania uchwały zgromadzenia wspólników. – Ten proces zwolnienia był gwałtowny, nie miałem czasu na reakcję. Gdyby spółka zastosowała wobec mnie 3-miesięczny okres wypowiedzenia i zapłaciła wynagrodzenie za ten czas, to zaspokoiłoby moje roszczenia – dodał odwołany prezes.

Tymczasem przewodniczący wydziału pracy bialskiego sądu sędzia Waldemar Bańka zacytował fragment umowy z 2000 roku, który mówi o „zatrudnieniu na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu”. Na tym też opiera się argumentacja strony pozwanej.

– Chcemy oddalenia powództwa z takiej właśnie przyczyny, że umowa o pracę została zawarta na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu. To nie był szczególny tryb zastosowany wobec pana Marka Treli. Taka sama formuła obowiązywała w innych zarządach spółek strategicznych Agencji Nieruchomości Rolnych. Nikt nigdy na ten temat nie dyskutował, dla wszystkich było to czytelne – podkreśla adwokat Grzegorz Fertak, pełnomocnik stadniny koni w Janowie Podlaskim.

Potwierdziły to też zeznania dwóch świadków, wieloletnich pracowników Agencji Nieruchomości Rolnych. – Pod koniec lat 90-tych podjęto decyzję, że oprócz aktów korporacyjnych z zarządami spółek zawierane były umowy o pracę na czas pełnienia funkcji prezesa. W praktyce to wyglądało tak, że z chwilą odwołania z funkcji prezesa, umowa o pracę rozwiązywała się automatycznie – tłumaczył przed sądem Grzegorz Młynarczyk, główny specjalista w zespole kontroli wewnętrznej ANR.

– Wzór umowy się zmienił, bo wcześniej mieliśmy problem, gdy było trzeba odwołać zarząd z zachowaniem okresu wypowiedzenia, osoby często korzystały ze zwolnień lekarskich. To stwarzało problemy finansowe dla spółek, bo generowało dodatkowe koszty – zeznał świadek Mirosław Helta, kierownik sekcji hodowli w ANR. – Radcowie prawni uznali, że umowa tak skonstruowana na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu jest zgodna z prawem - dodał Helta.

– Rozumiałem, że umowa zawarta jest na czas nieokreślony, skoro funkcja prezesa zarządu nie była kadencyjna – przyznał z kolei przed sądem Marek Trela. Dlatego m.in. domaga się wypłacenia 36 tys. zł jako równowartości trzymiesięcznego wynagrodzenia.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 27 września. Ale Marek Trela nie wyklucza kolejnego pozwu, tym razem przeciwko ministrowi rolnictwa Krzysztofowi Jurgielowi, który w kwietniu na posiedzeniu komisji rolnictwa tłumaczył, że powodem odwołania prezesa Treli było „złodziejstwo, a nie niefachowość". 
– Obecnie pracują nad tym prawnicy – zdradził były prezes janowskiej stadniny, który teraz zajmuje się doradztwem w sprawach hodowli koni w różnych zakątkach świata.

Przypomnijmy, że od 20 czerwca stadniną koni w Janowie Podlaskim kieruje prof. Sławomir Pietrzak, związany m.in. z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie. Wygrał konkurs na to stanowisko, który ANR rozpisała po tym, jak w stadninie padły dwie klacze należące do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones. Wtedy ówczesny szef Marek Skomorowski, ekonomista bez doświadczenia w hodowli, oddał się do dyspozycji swoich przełożonych. – Będę rozmawiał z nowym prezesem stadniny o tym procesie – stwierdził na koniec adwokat Grzegorz Fertak.

Użytkownik niezarejestrowany
.................
666
(34) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 czerwca 2016 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trela niech się cieszy że to nie lubelski sąd bo jest tam sędzina której musiał by wytłumaczyć co to jest koń jak wygląda i gdzie jest tył a gdzie przód i dlaczego mu dawano jedzenie ,Ta sędzina jest specjalistką od prawa pracy polecam,,,
Rozwiń
.................
................. (30 czerwca 2016 o 09:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Robactwem jest wszelkie platformiarskie i kodowskie kurewstwo: potomkowie stalinowstów i ruskiech hołoty ulokowanej w tym kraju jako szlachta zastępcza. Skończyło się gnidom koryto więc i jest frustracja. wiocha dla tego pisdzielca i katolika. Tak własnie wygląda typowy wyborca kaczora i innych swirów typu antka. Boli ze ludzie mają kasę, mają dobre auta i jeżdzą na urlop w ciepłe kraje. Boli katoluchu bo ty tylko mozesz na pielgrzymkę do częstokurfy iść
Rozwiń
666
666 (30 czerwca 2016 o 09:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
podpis napisał:
Robactwem jest wszelkie platformiarskie i kodowskie kurewstwo: potomkowie stalinowstów i ruskiech hołoty ulokowanej w tym kraju jako szlachta zastępcza. Skończyło się gnidom koryto więc i jest frustracja. o tak mówi typowy katol, pisior i polaczek z 500+ Powinni namierzyc twoje IP gnomie i cię odstrzelić. Katole i pisiory to dno
Rozwiń
b
b (30 czerwca 2016 o 09:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Puma napisał:
Pan Trela musi poczekać do końca postępowań i niech wtedy się żali....
nawet konie odetchną, bo będą miały poidła, a ludzie dachy niecieknące nad głową
Rozwiń
gość
gość (30 czerwca 2016 o 08:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zdziwiony? Stary układ wladzy minął.... To se ne wraci... jak mawiają pepiki. :)))))))))) Gościu jeśli jest prawdą jak deklarujesz, że lubisz konie , odejdź od ludzkiego żloba i zajmij sie swoją pasją. Konie to takie cudwne stworzenia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (34)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!