niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Miała być demonstracja, skończyło się spacerem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 czerwca 2002, 17:18
Autor: Beata Malczuk

Działamy teraz pokojowo, dlatego zrezygnowaliśmy z blokad - mówią działacze Samoobrony. Krótki space
Działamy teraz pokojowo, dlatego zrezygnowaliśmy z blokad - mówią działacze Samoobrony. Krótki space

Hucznie i buńczucznie zapowiadana manifestacja Samoobrony nie odbyła się w Białej Podlaskiej. Wprawdzie garstka działaczy wyruszyła z ulicy Warszawskiej i przeszła Placem Wolności, ale rozproszyła się na deptaku prowadzącym do siedziby starosty.

Wczoraj przed godziną 11 pod wejściem do biura partii jeszcze nikogo z zapowiadanej setki demonstrantów nie było. Około południa wyruszyło stamtąd zaledwie 9 podlaskich zwolenników Andrzeja Leppera. Zdążali chodnikiem, wywołując zdziwienie u przechodniów, którym wręczali ulotki. Do starosty jednak nie dotarli, a mieli zamiar wręczyć mu petycje. - Nikogo tu nie było i nie zauważyliśmy protestujących w pobliżu budynku - poinformował nas Bogdan Sozoniuk, rzecznik starosty bialskiego. Uczestnicy marszu zrezygnowali w połowie drogi.
Rolnicy pytani wcześniej o postulaty i żądania chętnie się wypowiadali. - Jesteśmy przeciwni importowi płodów rolnych do Polski. Zbliżają się żniwa, elewatory przepełnione zbożem, czeka nas klęska urodzaju - podkreślali. Andrzej Kopiś z Wisznic, gdyby mógł, wymieniłby ludzi "na górze”.
- Niedobrze, jak są ciągle ci sami u władzy. Kiedy przychodzą nowi bez powiązań, nie patrzą na innych, tylko robią, co do nich należy - zauważa rolnik i przedsiębiorca jednocześnie. Ubolewa nad tragiczną sytuacją podlaskiego rolnictwa. Zachód nie chce od nas kupować w tym roku nawet jagód, które dawniej eksportowało się setkami ton.
Generalnie Samoobrona jest przeciwna wstąpieniu do Unii Europejskiej. Chłopi nie wierzą, że dostaną jakiekolwiek pieniądze z SAPARD-u. Obiecywane pięć milionów euro to dla nich fikcja. - To tak, jakby obiecać "na odczepnego” naiwnemu dziecu, że mu się coś kupi - twierdzi Leszek Daniluk z Rokitna. Rozmówcy podkreślają, że zamknięcie granicy wschodniej jest katastrofą dla podlaskich producentów. Białorusini i Ukraińcy kupują przecież u nas żywność, w tym mięso, warzywa i owoce. Dlaczego nie eksportować tego na dużą skalę - pytają rolnicy. Obawiają się, że Unia będzie wymagała koncesji na handel ze Wschodem, a wtedy mało kto się na to zdecyduje ze względu na koszty. - W ogóle rząd nas ignoruje, to nie ma co nawet mówić. Obiecuje od lipca podwyżkę o siedem groszy za litr mleka, podczas gdy ono wcześniej kilkanaście razy taniało. W ubiegłym roku rolnik dostawał dziewięćdziesiąt groszy za litr, a terez sześćdziesiąt. Kompletnie nic się nie opłaca na wsi produkować - tłumaczy Leszek Szewczuk, szef bialskiej Samoobrony.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!