sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Miasto wycofuje się rakiem


Nad przystankiem przy zbiegu ulic Kraszewskiego i Narutowicza pracują na rusztowaniach robotnicy. Miasto – wbrew obietnicom – nie zamknęło dla ruchu chodnika pod rusztowaniami. Zmieniło zdanie i twierdzi, że przechodniom nic nie grozi.

Urząd Miasta obietnicę zapewnienia bezpieczeństwa przechodniów złożył we wrześniu. To po tym, jak po raz pierwszy opisaliśmy, co się dzieje obok budowy pawilonu handlowo-usługowego. Interweniowaliśmy, bo ludzie zwrócili nam uwagę, że wprost pod nogi pieszych spadają kawałki gruzu.
Przed miesiącem naszym sygnałem o niebezpiecznym sąsiedztwie budowy z przystankiem autobusowym zajął się Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu bialskiego prezydenta. Poprosił specjalistów o inspekcję na miejscu. Zgodnie z jego obietnicą, wkrótce po naszym sygnale, na szczycie budynku pojawił się ochronny daszek zabezpieczający prace dekarskie. Dyrektor zapowiedział wtedy, że kiedy na budowie rozpocznie się tynkowanie, to inwestor wystąpi o zajęcie pasa drogowego, a miasto zorganizuje zmiany w ruchu drogowym. Po to, żeby przechodnie byli bezpieczni. Tynkowanie się zaczęło. A miasto wycofuje się rakiem ze swoich obietnic.
– Strach chodzić pod tymi rusztowaniami. Przecież w każdej chwili coś może spaść na dół. Na budowie bloku robotnicy pod rusztowaniami muszą chodzić w kaskach. A tutaj w ciągu dnia przechodzą setki przypadkowych przechodniów i podróżnych. Dobrze, że na razie nic się nie stało – mówi mężczyzna mieszkający po sąsiedzku (prosi, abyśmy nie podawali jego nazwiska).
Wczoraj dyrektora Somerlika nie było w pracy. Rozmawialiśmy z Jerzym Wójcikiem, bialskim powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego. – Moje zalecenie zostało wykonane (chodzi o zamontowany po naszej interwencji daszek – red.). Obecnie nie widzę zagrożeń. Zresztą nad sprawą wyłączenia pasa drogowego czuwa Urząd Miasta. To on pobiera opłaty – mówi Jerzy Wójcik.
Inspektor Grażyna Cisek z Wydziału Dróg Urzędu Miasta twierdzi z kolei, że wyłączenie pasa drogowego może nastąpić dopiero wtedy, gdy robotnicy pracują na chodniku.
Zainteresowaliśmy sprawą Zdzisława Siekluckiego, zastępcę okręgowego inspektora pracy w Lublinie. Zapewnił nas, że poleci zbadać, czy jego inspektorzy prawidłowo kontrolowali tę inwestycję.
Wczoraj nie udało się nam skontaktować z inwestorem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!