sobota, 3 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Międzynarodowe lotnisko tylko na papierze

Dodano: 19 sierpnia 2003, 15:33

Sołtys pokazuje nam bramę, którą mieszkańcy wsi wkraczają na teren lotniska, aby skrócić sobie drogę
Sołtys pokazuje nam bramę, którą mieszkańcy wsi wkraczają na teren lotniska, aby skrócić sobie drogę

Wólka Plebańska liczy około 300 mieszkańców. Do centrum Białej Podlaskiej 6 kilometrów. Tę odległość pokonuje się szosą, natomiast przez teren lotniska, z którym wieś graniczy, do miasta tylko 600 metrów! Przez ten teren codziennie kilkanaście, a niekiedy kilkadziesiąt osób, dojeżdża rowerami lub dochodzi pieszo do pracy oraz szkół. Jednak od pewnego czasu ochrona lotniska zabrania im tego.

Sytuacja zmusiła mieszkańców Wólki do działania. Zwrócono się z prośbą do wójta bialskiej gminy Wiesława Panasiuka, aby ten wystąpił w ich imieniu do Zarządu Portu Lotniczego z prośbą o umożliwienie przejazdu przez tereny dawnej jednostki. Prośbę swą zmotywowali tym, że koszty dojazdu autobusem PKS są nie adekwatne do ich zarobków.
Z odpowiedzi zarządu portu można dowiedzieć się ciekawych rzeczy: "Spółka Port Lotniczy Biała Podlaska oprócz posiadanej koncesji na prowadzenie działalności portowej uzyskała zgodę na utworzenie lotniczego przejścia granicznego i wprowadzenie lotniska do wykazu lotnisk komunikacyjnych. 19 czerwca zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z tego dnia zostało ono włączone do wykazu lotnisk międzynarodowych”.
Zarząd podkreśla, iż w czerwcu trzykrotnie lądowały na lotnisku samoloty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego udzielając pomocy osobom poszkodowanym w różnego rodzaju wypadkach. Lotnisko udostępnione zostało również Rejonowej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie dla samolotów przystosowanych do patrolowania i gaszenia pożarów lasów. Na zakończenie czytamy, że "zgodnie z procedurami w zakresie bezpieczeństwa lotniczego, każde nieuprawnione wejście i wjazd na pole manewrowe jest równoznaczne z zablokowaniem lotniska dla statków powietrznych”.
Odpowiedź ta nie napawa optymizmem mieszkańców Wólki Plebańskiej, bo to oznacza, że zamiast 600 metrów przez teren lotniska będą musieli nadal pokonywać trasę 6 kilometrów szosą, aby dostać się do miasta. - Skoro widzimy, że na lotnisku nic nie dzieje się, to dlaczego nie mielibyśmy wystąpić o pozwolenie na przejście, bądź przejazd rowerami przez te tereny - mówi sołtys Ireneusz Chalecki. - Wielokrotnie występowaliśmy do Zakładu Komunikacji Miejskiej z prośbą, żeby autobusy zajeżdżały do centrum wsi, gdyż najbliższy przystanek znajduje się w odległości jednego kilometra. Odpowiedzi dostawaliśmy negatywne, a czasami prośby pozostawały bez echa.
- Czy można w taki sposób lekceważyć obywateli? Odprowadzamy różnego rodzaju podatki i co? Okazuje się, iż w zamian za to nikt nie chce nam pomóc. - dodaje jeden z mieszkańców. •

Nasz komentarz

Ruch na opustoszałym lotnisku nie przypomina tego na Okęciu. Wiele wskazuje na to, że szybko stan ten się nie zmieni. Starty i lądowania odbywają się rzadko. Awionetki, śmigłowce i motolotnie to nie boeningi. Cała procedura zajmuje kilka lub kilkanaście minut. Ochrona obiektu tam tamami się nie posługuje, ma zapewne środki łączności. Wystarczyłoby dwie bramy na czas lotniczego manewrowania przyblokować, potem ludzi przepuścić. Potrzebna jest jednak dobra wola zarządcy obiektu. Tylko tyle i aż tyle.(otr)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO