czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Mieszaniec amstaffa zagryzł małego psa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2010, 20:19

Biegający bez smyczy i kagańca mieszaniec zaatakował wczoraj dużo mniejszego pieska na oczach jego właścicielki. Mały nie przeżył. – Skierujemy sprawę do sądu – zapowiada straż miejska.

Do ataku doszło tuż przed południem w środku bialskiego osiedla Tysiąclecia Państwa Polskiego, 100 metrów od szkoły podstawowej i gimnazjum. O zdarzeniu poinformował nas na Alarm24 jeden z Czytelników.

– Oskar biegł przede mną – opowiada pani Teresa, właścicielka pieska, który nie był na smyczy. – Wtedy rzucił się na niego duży mieszaniec. Zaczął gryźć.

"Przez pół godziny ani właścicielka dużego amstaffopodobnego psa, ani postronni przechodnie nie mogli rozdzielić obu czworonogów” – napisał internauta podpisujący się Gross_art, który widział całe zdarzenie.

– W końcu właścicielka mieszańca zdołała oderwać go od mojego psa – opowiada dalej emerytka. – Chwyciłam zakrwawionego Oskarka na ręce. Przeszłam może cztery metry, kiedy duży pies wyszarpnął się z obroży. Skoczył w moim kierunku, przewrócił mnie na śnieg i znów zaatakował moją psinę. Krzyczałam "ratunku!”.

Wtedy na miejscu pojawili się strażnicy miejscy i policjanci. Dopiero im udało się odpędzić mieszańca. Funkcjonariusze przekazali go właścicielce.

– Zwierzę miało aktualne szczepienia. Zaproponowaliśmy właścicielce mandat w wys. 200 zł. Odmówiła. Stwierdziła, że nie poczuwa się do winy za śmierć mniejszego psa – mówi Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej.

– Skierujemy sprawę do sądu o jej ukaranie. Za niedopilnowanie psa i prowadzenie go bez kagańca grozi grzywna do 250 zł – dodaje Żukowski.

Z właścicielką mieszańca nie udało się nam skontaktować. – Mieszańce są bardziej agresywne, aniżeli rasowe hodowane do walki – mówi Radomir Bańko, powiatowy lekarz weterynarii w Białej Podlaskiej. – Dlatego czekamy na nowelizację przepisów i rozszerzenie rejestru agresywnych ras – zauważa Bańko.

Dlaczego agresywny mieszaniec nie trafił na obserwację? – Robimy to tylko wtedy, kiedy pies pogryzie człowieka. A tu tak nie było – tłumaczy lekarz.

Zdarzenie szeroko komentowali internauci. – Problemem są właściciele małych psów, którzy wyprowadzają je bez smyczy, bo "to mały piesek i nikomu krzywdy nie zrobi”. Tymczasem taki maluch często drażni dużego psa, a potem pada zagryziony – napisał na naszym forum jeden z nich.

Joanna Mucha, poseł PO, członkini Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt:

- Jesteśmy świeżo po rozmowach z policją. Funkcjonariusze będą uczeni, jak właściwie reagować, kiedy zobaczą niebezpiecznego psa bez smyczy i kagańca. Nasze prawo nie jest najgorsze, ale trzeba je egzekwować. Będzie też długofalowy program, który ma polepszyć współpracę policji z organizacjami pozarządowymi monitorującymi np. handel niebezpiecznymi rasami psów. W przyszłości trzeba pomyśleć o obwarowaniu posiadania psów niebezpiecznych ras np. koniecznością wykonania licznych badań czy przeprowadzenia tresury.

Not. (rp)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!