poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

MOPS: A po co panu protezy?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 kwietnia 2009, 20:50

Pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej przez miesiąc kazały uzupełniać dokumenty osobie, która ma problemy z poruszaniem się. Mężczyzna starał się o nowe protezy nóg, a urzędniczki ciągle go odsyłały z kwitkiem.

Andrzej Pilipiuk przed laty miał wypadek i stracił nogi. Musi używać protez. Powinien je wymienić na nowe dwa lata temu.

- Są już stare, każdy krok sprawia mi ból, bo wżynają się w ciało. Pojawia się krew. Obawiam się, że mogę mieć dodatkowe kłopoty z kręgosłupem - opowiada pan Andrzej, który próbował w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej załatwić dofinansowanie zakupu nowych protez. Chodziło o pieniądze z budżetu MOPS i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Urzędniczki z MOPS cztery razy odsyłały mężczyznę poruszającego się na protezach i o kuli, żądając kilka razy aktualizowanych zaświadczeń z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Najpierw życzyły sobie dokumentów z 2008 roku, następnie z tego roku.

Chodziło o potwierdzenie wysokości pobieranej renty. I pan Andrzej zaciskał zęby, i wspinał się po schodach w ZUS i MOPS, i znów w ZUS, i jeszcze raz w MOPS. Na dodatek, w ZUS musiał stać pół dnia, gdyż nikt z osób w ogonku nie chcieli go przepuścić bez kolejki.

- Dziwne było to zawracanie głowy z kolejnymi zaświadczeniami. Przecież wystarczyłoby przedstawienie samej decyzji ZUS na obecny rok - uważa inwalida.
Sprawa ciągnęła się tygodniami, ciągle nie było podpisu na zleceniu dotyczącym dofinansowania protez.

- Ale najgorsze było to, co usłyszałem od jednej z pracownic MOPR. "Po co panu protezy”, powiedziała i zabrzmiało to jak drwina. Odpowiedziałem tej pani, że mogę się z nią zamienić. Usłyszałem też, że jak mi dadzą pieniądze, to nie będzie dla dwóch innych osób. Nie jestem nerwowym człowiekiem, ale kiedy usłyszałem takie komentarze, niemal się z bezsilności rozpłakałem - opowiada Filipiuk.

Beata Domańska, wicedyrektor MOPS, potwierdza, że z Andrzejem Filipiukiem, który od wielu lat ma I grupę inwalidzką, jest "specyficzna sytuacja”. - Ten pan dostanie dofinansowanie zakupu protez. Staramy się doprowadzić do tego. Konieczne jednak było udokumentowanie dochodów.

Raz dochód był źle policzony, raz ZUS wystawił niewłaściwe zaświadczenie, a niedawno zmieniły się przepisy. Nasi pracownicy muszą sprawdzić, czy pan Pilipiuk spełnia wymogi, abym mogła podpisać decyzję o dofinansowaniu dwóch protez - wyjaśnia wicedyrektor i dodaje, że inwalida nie musi wchodzić po schodach, lecz może załatwić wszystko, co chce na parterze ośrodka. Wystarczy, że przejdzie przed podjazd.

- Za każdym razem musiałem wchodzić po schodach - zaprzecza Filipiuk.
Więcej szczęścia miał pan Andrzej w bialskiej Delegaturze Narodowego Funduszu Zdrowia i w protezowani przy ul. Warszawskiej. Tam umożliwiono mu skontaktowanie się z Międzywojewódzką Usługową Spółdzielnią Inwalidów MUSI w Lublinie, gdzie zgodzono się na rozpoczęcie wykonywania protez.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!