piątek, 17 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Mościce Dolne: Uratowali łabędziowi życie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 stycznia 2009, 17:51

Przez prawie tydzień potężny łabędź mieszkał w komórce w nadbużańskiej wsi. Wczoraj strażacy przewieźli go na odległe o kilka kilometrów rozlewisko na Bugu.

- Tydzień temu, wieczorem pod samą bramę mojego podwórka przyszedł duży łabędź. Był piękny i biały ale wyglądał na bardzo przemarzniętego - wspomina Teresa Wereszczyńska, mieszkanka Mościc Dolnych, której żal się zrobiło ptaka.

- W pobliżu domu widujemy lisy, więc zamknęłam łabędzia w komórce - opowiada kobieta, która nie przeczuwała, że będzie miała problem.

Siedzącym w komórce ptakiem, który przyszedł w stronę zabudowań bo duży mróz i na Bugu zrobił się lód zainteresowała się Eugenia Barbara Szczur, sołtys Mościc Dolnych. Pani sołtys szukała pomocy u wójta Sławatycz.

- Na początku ptak był osowiały ale już na drugi dzień się ożywił i machał w komórce skrzydłami. Kiedy ktoś chciał do niego podejść syczał i chciał atakować - opowiada pani sołtys, która chciała zrobić łabędziowi zdjęcie ale nie mogła do niego nawet podejść.

Wezwano weterynarza. Ten stwierdził, że łabędź nie ma ptasiej grypy i zalecił by dostawał do jedzenia ziarno a nie chleb. Ale ptak który ważył ze 30 kg nie chciał jeść ziarna tylko wolał rozmoczone pieczywo. I coraz bardziej rozrabiał w komórce.

- Wskakiwał w duży pojemnik z wodą, jakby chciał pokazać, że tęskni za rzeką i rozlewiskami - wspominają gospodarze. - Ale zaczęłam się go bać. Szczypał silnie dziobem i kaleczył, bił skrzydłami. Był kłopot z braniem z komórki drewna no i martwiłam się o małe wnuki. Co by było gdyby dzieci na podwórku spotkały agresywnego łabędzia - opowiada pani Teresa.

Wereszczyńska wraz z panią sołtys przypominały się wójtowi i prosiły o zajęcie się okazałym ptakiem ale minął tydzień i nikt się nie zgłosił. Dariusz Trybuchowicz, wójt sławatyckiej gminy tylko tłumaczył, że w okolicy zamarzły wszystkie rzeki i nie ma gdzie wywieźć łabędzia.

Wreszcie we wtorek wójt się dowiedział, że z powodu odwilży powiększyło się rozlewisko na Bugu niedaleko Sławatycz i że żeruje tam wiele różnych ptaków.

- W środę rano miejscowi strażacy przewieźli łabędzia na nasze rozlewisko i już
tam nurkuje - mówi zadowolony wójt.

- Nie było sensu trzymać łabędzia w zamknięciu gdy lód stopniał. Ptaki najlepiej czują się w środowisku naturalnym. Dobrze, że nie ucierpiał karmiony moczonym w wodzie chlebem - uważa Janusz Szostakiewicz, naczelnik nowo utworzonego bialskiego Wydziału Spraw Terenowych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie, zadowolony z takiego zakończenia historii z łabędziem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!