środa, 13 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Najbardziej szkoda nam dzieci

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 stycznia 2004, 17:28
Autor: Beata Malczuk

Halina Potapiuk przeczytała w ubiegłotygodniowym Dzienniku reportaż o strasznej biedzie rodziny z Ratoszyna. Z przejęciem opowiedziała o tym żonie swojego wnuczka. Młoda kobieta szybko zorganizowała zbiórkę darów wśród znajomych i kuzynek.

Państwo Michalakowie, bohaterowie naszej publikacji, są bezrobotni, a na utrzymaniu mają 8 dzieci. - Rozumiem sytuację tych ludzi. Wychowuję trójkę dzieci. Bardzo wzruszyło mnie zdjęcie małych dziewczynek, córek Michalaków - powiedziała nam wczoraj Anita Pęcherz z Motwicy, kiedy zajechaliśmy tam po zebrane rzeczy.
To ona błyskawicznie odpowiedziała na apel. Zapytała koleżanki, czy się przyłączą. Chętnie się zgodziły.
Każda ofiarowała coś z własnych zasobów. Barbara Olczuk oddała buty i talerze. Inni przynieśli ubrania i dużo zabawek. Kożuszek, kurtki i wiele innych okryć, a wszystko w dobrym stanie. Ledwie zmieściło się do samochodu.
To nie pierwsza inicjatywa pani Anity. Wcześniej zbierała dary dla bardzo biednych ludzi w odpowiedzi na apel księdza z Ukrainy.
- Będziemy kontynuować naszą akcję na rzecz Michalaków. To dopiero początek. Myślę, że inni się przyłączą. Zapytam właściciela sklepu z naszej wsi, czy nie przekazałby artykułów spożywczych - mówi inicjatorka. Zapowiada, że chętnie pomoże też innym potrzebującym, jeżeli dadzą o sobie znać.
Mimo obowiązków gospodyni i matki miesięcznego synka Wiktora, najmłodszego dziecka, znajduje czas dla innych. Umie się dzielić z potrzebującymi tym, co ma i zachęca do tego innych.
Każdego dnia ktoś chce pomóc rodzinie z Ratoszyna. Obdarowani podkreślają, że teraz chce im się żyć. Nawet nie liczyli na taki odzew. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!