poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Nasza tkacka tożsamość na liście UNESCO. Perebory docenione przez ministra

Autor: Ewelina Burda

Zofia Jówko z Hruda tworzy na krosnach unikalne nadbużańskie wzory – perebory / fot. archiwum
Zofia Jówko z Hruda tworzy na krosnach unikalne nadbużańskie wzory – perebory / fot. archiwum

Perebory, czyli unikalne wzory tkackie z południowego Podlasia trafią na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Od dawna zabiegała o to Bożena Pawlina-Maksymiuk, była dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Białej Podlaskiej, dzisiaj na emeryturze. – To 20 lat tytanicznej pracy. Najpierw trzeba było odtworzyć to wzornictwo. Zajęłam się tym obszarowo. Pierwszą tkaczką która mi to pokazała była Stanisława Baj z Dołhobrodów – wspomina Bożena Pawlina-Maksymiuk. – To unikatowa umiejętność tkania, to wyróżnik naszej tożsamości. Nasz perebor różni się od tych białoruskich czy ukraińskich – dodaje inicjatorka.

Dzisiaj szerzeniem umiejętności tkactwa zajmuje się m.in. jej Nadbużański Uniwersytet Ludowy. Ale również Pracownia Tkacka im. Stanisławy Baj w Hrudzie działająca przy Gminnym Ośrodku Kultury, którą jako dyrektor powołała jeszcze Bożena Pawlina-Maksymiuk. – Panie cały czas tkają perebory, bo są zamówienia, m.in. od zespołów ludowych – przyznaje Jolanta Zając, instruktorka z pracowni tkackiej.

Perebory szczególną popularnością i poważaniem cieszyły się na przełomie XIX i XX wieku. Postrzegano je jako cenne przede wszystkim dlatego, że nie wszystkie gospodynie umiały je wykonać. Taką umiejętność posiada Zofia Jówko z Hruda. – Kiedyś prawie w każdym domu były krosna. Z lnu przędliśmy koszule, prześcieradła, pasiaki czy narzuty. Przez całą zimę było co robić – opowiada tkaczka.

Później krosna nie były już potrzebne i powędrowały na strych. Dopiero po 20 latach, kiedy w Hrudzie powstała pracownia tkacka, pani Zofia odkurzyła swój sprzęt. – Warsztat okazał się sprawny. Zaczęły nas odwiedzać liczne wycieczki z kraju i zagranicy, organizujemy pokazy tkania na krosnach dla szkół i przedszkoli – opowiada.

Prawdziwym hitem pracowni stały się właśnie nadbużańskie perebory. – Pereborami ozdabiamy teraz nie tylko spódnice, białe lniane koszule, ale również obrusy, poduszki, krawaty męskie, torebki czy pokrowce na telefony komórkowe – przyznaje pani Zofia.

Wzór najczęściej wykonywany jest w kolorach: czarnym i czerwonym lub granatowym i czerwonym. Kilka lat temu unikalnymi wzorami zainteresowała się nawet Barbara Chwesiuk, właścicielka firmy odzieżowej Bialcon. To zaowocowało kolekcją z charakterystycznymi ludowymi ornamentami.

II Gala wręczenia decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wpisie na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO odbędzie się 14 października w Krakowie.

Perebory to jedyny jak dotąd wpis z woj. lubelskiego na tej liście. – Niedługo nasz uniwersytet ludowy rusz z cyklem warsztatów tkania pereborów – zapowiada Pawlina-Maksymiuk.

Perebor to pas ornamentu na tkaninie płóciennej, kolorowy wątek na białej osnowie. Służy do zdobienia koszul, spódnic, rękawów (fot. Archiwum)
Perebor to pas ornamentu na tkaninie płóciennej, kolorowy wątek na białej osnowie. Służy do zdobienia koszul, spódnic, rękawów (fot. Archiwum)
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!