piątek, 20 października 2017 r.

Biała Podlaska

Nauczycielka nadal bez pracy, a dyrektor bez kary

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 czerwca 2014, 13:30
Autor: Ewelina Burda

Agnieszka Cieślak do pracy w szkole w Jeleńcu (pow. łukowski) jeszcze nie wróciła. Czeka na uprawomocnienie wyroku. Czy dyrektor placówki złoży apelację? Nie wiadomo.

Za bezprawne, zdaniem sądu, zwolnienie polonistki z pracy, dyrektor szkoły Henryk Pałucki, poza upomnieniem od wójta, nie został w żaden inny sposób ukarany.

- Dopiero, gdy zapoznam się z pełnym uzasadnieniem wyroku sądu, podejmę decyzję o ewentualnych konsekwencjach wobec dyrektora - mówi wójt gminy Stanin Krzysztof Kazana. Tym samym, powtarza swoje stanowisko, które przedstawił nam trzy tygodnie temu.

Co na to Henryk Pałucki? We wtorek, sekretariat szkoły poinformował, że dyrektor będzie w środę. Kiedy tam zadzwoniliśmy, usłyszeliśmy od sekretarki, że Pałucki nie będzie się na ten temat wypowiadał.

Dlaczego? - To sprawa dyrektora. Nie jest zobligowany by kogokolwiek o tym informować. Nawet wśród pracowników szkoły nie rozmawia na ten temat. Poza tym, szkoła jest od tego by uczyć. Mamy kontrole, zakończenie roku - powiedziano nam w sekretariacie.

W rozmowie sprzed trzech tygodni, Pałucki nie wiedział jeszcze czy odwoła się od wyroku. Wiadomo jednak, że złożył wniosek do sądu o uzasadnienie wyroku. Dostanie je w tym tygodniu. Na apelację ma 2 tygodnie od doręczenia.

26 maja w zespole szkół w Jeleńcu lubelskie Kuratorium Oświaty przeprowadziło doraźną kontrolę. Podstawówkę i gimnazjum sprawdzano pod kątem organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz zapewniania uczniom bezpieczeństwa.

"Stwierdzono, że uczniowie zauważają w szkole przypadki niewłaściwych zachowań, doświadczają agresji słownej i fizycznej. Istnieje potrzeba wzmacniania działań wychowawczych w zakresie wdrażania norm obowiązujących w szkole, respektowania procedur, regulaminów i kodeksów oraz zapobiegania zachowaniom niepożądanym” - czytamy w protokole pokontrolnym.

Ankiety kuratorium potwierdziły, że zdarzają się przypadki, kiedy uczniowie pozostają na zajęciach bez nadzoru upoważnionej do tego osoby. Kontrola wytknęła też braki w tzw. dokumentacji powypadkowej.

Dyrektorowi placówki zalecono m.in. "wzmożenie wykonywania zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę” oraz "prowadzenie zajęć pod nadzorem upoważnionej do tego osoby”. Szkoła ma też uzupełnić braki w dokumentacji powypadkowej.

- Dyrektor nie wniósł żadnych zastrzeżeń do protokołu. W nowym roku szkolnym sprawdzimy czy zalecenia kuratorium są realizowane - mówi Jolanta Misiak dyrektor Wydziału Wspierania Rozwoju Edukacji Kuratorium Oświaty w Lublinie.

O wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec dyrektora szkoły będzie wnioskował do kuratorium Witold Stępniewski, przewodniczący oddziału NSZZ "Solidarność” w Łukowie. Na razie, jednak, musi poczekać na uprawomocnienie wyroku.

We wtorek Agnieszka Cieślak o swojej sprawie mówiła na sesji rady gminy Stanin. - Nie mam już nic do stracenia - przyznaje polonistka z 17-letnim stażem. - Chciałam zapoznać radnych ze swoim problemem. Opowiedzieć im o tym, że od 7 miesięcy jestem bez pracy, że z dnia na dzień pozostawiono mnie bez środków do życia - dodaje nauczycielka. - Liczę, że dyrektor szkoły zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za to, co zrobił.

Jak dotąd, Henryk Pałucki nie przeprosił pani Agnieszki. - Na to nawet nie liczę. Dyrektor nie poczuwa się do winy - uważa polonistka.

Zwróciła uwagę i straciła pracę

22 maja sąd w Białej Podlaskiej przywrócił zwolnioną dyscyplinarnie polonistkę do pracy. Sędzia Waldemar Bańka uznał tryb rozwiązania stosunku pracy za bezzasadny. - Warunki dyscyplinarnego zwolnienia z pracy precyzuje Karta nauczyciela. To nie dyrektor może dokonać takiego wypowiedzenia, lecz specjalna komisja dyscyplinarna działająca przy wojewodzie - uzasadnił sędzia Bańka. Nauczycielka straciła pracę w grudniu 2013 r. po tym, jak kilka miesięcy wcześniej zainterweniowała u dyrektora w sprawie ordynarnego zachowania ucznia na lekcjach wychowania fizycznego, które miał prowadzić dyrektor. Pod jego nieobecność gimnazjalista usiadł na uczennicy i naśladował akt seksualny, a na kolejnej lekcji biegał za dziewczyną z przyłożoną do krocza nadmuchaną prezerwatywą. Na prośbę matki nastolatki pani Agnieszka powiadomiła o incydentach dyrektora, który odebrał to jak skargę na niego i zwolnił polonistkę.
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!