środa, 28 czerwca 2017 r.

Biała Podlaska

Nic nie pozostało

Dodano: 8 stycznia 2002, 17:31
Autor: Beata Malczuk

W lodówce Antoniego Tatarkina nie ma nic poza musztardą. Samo urządzenie od września "nie mrozi”, g
W lodówce Antoniego Tatarkina nie ma nic poza musztardą. Samo urządzenie od września \"nie mrozi”, g

Antoni Tatarkin nie chce już żyć. Chodził z prośbą o pomoc, gdzie tylko się dało. Niewiele uzyskał. Dzisiaj nie ma na chleb, opał, zalega za prąd. Jest tak słaby fizycznie, że prawie nie wychodzi z domu.

- Nie jem po pięć, sześć dni. Raz głodowałem aż jedenaście. Przed świętami byłem chory, ale lekarstw nie wykupiłem, bo nie miałem za co - żali się Antoni Tatarkin. Mężczyzna żyje samotnie w Białej Podlaskiej pozbawiony jakiegokolwiek źródła dochodu. Nie pobiera emerytury ani renty - mimo że trzy lata temu przeżył wypadek samochodowy - gdyż pracował za krótko, a zasiłku stałego w ramach pomocy społecznej mu nie przyznano. Z tego powodu nasz rozmówca czuje się zawiedziony.
Starał się o świadczenie pieniężne. Odwiedzał różne instytucje, stawał przed komisjami. Zbierał i dołączał do podań zaświadczenia, a potem w jednej z odmownych decyzji przeczytał, że "z uwagi na trudną sytuację finansową ośrodek nie ma możliwości zaspokojenia wszystkich zgłaszanych potrzeb”.
Antoni Tatarkin przyznaje, że korzystał sporadycznie z pomocy w naturze, ale to na dłuższą metę nie rozwiązało jego problemów. Nadal straszliwie bieduje. Niedogrzany barak z przeciekającym dachem to całe jego mieszkanie.
- W październiku w PCK dali mi niecałą tonę węgla, nie została już nawet grudka - pan Antoni pokazuje składzik na opał. Sąsiedzi dziwią się, że przetrwał niedawne dwudziestostopniowe mrozy.
- Wiem, jak ten człowiek żyje, ale dzisiaj nikomu nie jest łatwo. Jestem bezrobotny, mam dzieci na utrzymaniu, robię co mogę, aby je wyżywić. Ten pan mógłby jeszcze popracować, a z tego, co słyszałem, wybrzydza, marudzi, żąda nie wiadomo czego - mówi mieszkaniec ulicy.
- To osoba nieszczęśliwa, chora i samotna, do tego niezaradna. Najłatwiej powiedzieć o kimś takim, że sam jest sobie winien, a to przecież nie tak - oponują działacze PCK znający sytuację.
Na naszą prośbę pomoc Antoniemu Tatarkinowi oferuje Leon Sosiński, prezes Biasovu. - Zbierzemy w zakładzie odpady drzewne. Będą to płyty wiórowe, trzeba je rozrąbać. Nadają się do palenia w domowym piecu, trzymają ciepło - zapewnia szef firmy i obiecuje dowiezienie ładunku na miejsce. Przetrwanie chłodów będzie dla naszego bohatera mimo wszystko trudne. Dlatego zwracamy się do Państwa z gorącym apelem o udzielenie mu wsparcia materialnego w postaci opału i żywności. Meble w dobrym stanie i telewizor też się przydadzą.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!