poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Nic nie pozostało

Dodano: 8 stycznia 2002, 17:31

W lodówce Antoniego Tatarkina nie ma nic poza musztardą. Samo urządzenie od września "nie mrozi”, g
W lodówce Antoniego Tatarkina nie ma nic poza musztardą. Samo urządzenie od września \"nie mrozi”, g

Antoni Tatarkin nie chce już żyć. Chodził z prośbą o pomoc, gdzie tylko się dało. Niewiele uzyskał. Dzisiaj nie ma na chleb, opał, zalega za prąd. Jest tak słaby fizycznie, że prawie nie wychodzi z domu.

- Nie jem po pięć, sześć dni. Raz głodowałem aż jedenaście. Przed świętami byłem chory, ale lekarstw nie wykupiłem, bo nie miałem za co - żali się Antoni Tatarkin. Mężczyzna żyje samotnie w Białej Podlaskiej pozbawiony jakiegokolwiek źródła dochodu. Nie pobiera emerytury ani renty - mimo że trzy lata temu przeżył wypadek samochodowy - gdyż pracował za krótko, a zasiłku stałego w ramach pomocy społecznej mu nie przyznano. Z tego powodu nasz rozmówca czuje się zawiedziony.
Starał się o świadczenie pieniężne. Odwiedzał różne instytucje, stawał przed komisjami. Zbierał i dołączał do podań zaświadczenia, a potem w jednej z odmownych decyzji przeczytał, że "z uwagi na trudną sytuację finansową ośrodek nie ma możliwości zaspokojenia wszystkich zgłaszanych potrzeb”.
Antoni Tatarkin przyznaje, że korzystał sporadycznie z pomocy w naturze, ale to na dłuższą metę nie rozwiązało jego problemów. Nadal straszliwie bieduje. Niedogrzany barak z przeciekającym dachem to całe jego mieszkanie.
- W październiku w PCK dali mi niecałą tonę węgla, nie została już nawet grudka - pan Antoni pokazuje składzik na opał. Sąsiedzi dziwią się, że przetrwał niedawne dwudziestostopniowe mrozy.
- Wiem, jak ten człowiek żyje, ale dzisiaj nikomu nie jest łatwo. Jestem bezrobotny, mam dzieci na utrzymaniu, robię co mogę, aby je wyżywić. Ten pan mógłby jeszcze popracować, a z tego, co słyszałem, wybrzydza, marudzi, żąda nie wiadomo czego - mówi mieszkaniec ulicy.
- To osoba nieszczęśliwa, chora i samotna, do tego niezaradna. Najłatwiej powiedzieć o kimś takim, że sam jest sobie winien, a to przecież nie tak - oponują działacze PCK znający sytuację.
Na naszą prośbę pomoc Antoniemu Tatarkinowi oferuje Leon Sosiński, prezes Biasovu. - Zbierzemy w zakładzie odpady drzewne. Będą to płyty wiórowe, trzeba je rozrąbać. Nadają się do palenia w domowym piecu, trzymają ciepło - zapewnia szef firmy i obiecuje dowiezienie ładunku na miejsce. Przetrwanie chłodów będzie dla naszego bohatera mimo wszystko trudne. Dlatego zwracamy się do Państwa z gorącym apelem o udzielenie mu wsparcia materialnego w postaci opału i żywności. Meble w dobrym stanie i telewizor też się przydadzą.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO