sobota, 21 października 2017 r.

Biała Podlaska

Nie odpuszczę prokuraturze!

  Edytuj ten wpis

Pani prokurator oddała rodzinie przestępcy auto kupione za pieniądze z rozboju, w ramach... oszczędności - tłumaczy jej szef.

Teraz skandaliczną decyzją prokuratury z Radzynia Podlaskiego zajmują się śledczy z Radomia.
- Nie mogę darować, że zarekwirowany bandytom przez bialską policję renault escape został lekką rączką wydany synowi przestępcy Łukaszowi M. Dlaczego pani prokurator z Radzynia poleciła oddać ten samochód?!! - nie może opanować nerwów Stanisław Leszak.
Przypomnijmy. W sierpniu 2003 roku pan Stanisław wypłacił z banku 46 tysięcy dolarów - oszczędności całego życia. Chciał kupić mieszkanie w Lublinie i mercedesa. Nocą do jego domu w Lisiowólce w powiecie radzyńskim włamało się pięciu bandytów. Byli brutalni. - Przed śmiercią uratowało nas to, że jeden z napastników spostrzegł leżący na krześle pakunek z dolarami. Złapał go i wszyscy uciekli. Policja szybko schwytała czterech bandytów. Mariusz M. - ten, który mnie zmasakrował - nadal się ukrywa - opowiada Leszak.
Czwórka bandytów wkrótce trafiła za kratki. Trzech dostało po 7 lat więzienia, czwarty 7,5 roku. Mają też wypłacić poszkodowanej rodzinie 155 tys. odszkodowania. Wyrok w tej sprawie zapadł w kwietniu 2005 roku. Jednak Leszakowie przez ponad półtora roku nie dostali ani grosza. Mimo że policja odebrała złodziejom blisko 8 tys. dolarów i wartego wówczas ok. 25 tys. złotych renaulta. Po wielu krytycznych artykułach w Dzienniku Wschodnim sąd w końcu zwrócił Leszakom tylko zarekwirowane pieniądze. Bo prowadząca śledztwo prokurator pozbyła się auta jeszcze w 2003 roku. Oddała je rodzinie jednego z bandytów. Gdyby tego nie zrobiła, to po korzystnym dla Leszaków wyroku samochód zostałby najprawdopodobniej zlicytowany, a pieniądze trafiłyby do skrzywdzonej rodziny.
Szef radzyńskiej prokuratury Janusz Syczyński wyjaśnia, że pani prokurator zwróciła auto, ponieważ była pod presją decyzji nakazujących oszczędzanie i nie trzymania na strzeżonych parkingach zatrzymanych pojazdów. Przyznaje, że decyzja była pochopna. - Ale nie było wtedy jednoznacznych dowodów. Teraz skierowaliśmy do sądu akt oskarżenia zarzucając Łukaszowi M. paserstwo - wyjaśnia Syczyński.
Prokurator Małgorzata Chrabąszcz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu poinformowała nas, że wszczęto już śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. - Zażądaliśmy wydania akt sprawy z sądu. Analizujemy je. Przesłuchamy osoby związane z wydaniem samochodu nabytego za pieniądze pochodzące z rozboju. Na razie nie ma mowy o decyzjach personalnych - mówi M. Chrabąszcz.
To nie koniec kłopotów pani prokurator. Śledczy z Radomia wyjaśniają też sprawę niedopełnienia przez nią obowiązków. Chodzi o błędy popełnione w poszukiwaniach Roberta M. Mężczyzna wciąż jest na wolności.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!